Normalnie bym powiedział Grześ że ten kij poznaję, przynęty nie.:) Mnie nosi żeby skoczyć jeszcze z dwie godziny za szczupakiem jednak warunki kiepskawe. Jak się nie pogorszy to za chwilę kożuch, czapa, peleryna, narty i ruszę.:)
Kijaszek mi leży i nie wiem czemu się go pozbyłeś :) Uklejka z Mielca i sprawdza się nie tylko mi. Wpis nie poszedł na stronę główną, ale podałem dane producenta więc sprawdź bo warto - w tej cenie ciężko znaleźć coś ciekawego i skutecznego.
Patrząc na prognozy pogody to moje ubranie nie wyschnie do końca tygodnia. Warto było bo wieczorne ryby większe od porannych.:)
Jeśli zaś chodzi o kij to niech Ci Grześ służy jak najlepiej.
Ubiegły tydzień był rybny :) tylko sobota o kiju, a w pozostałe dni komplety okoni po kilka-kilkanaście sztuk. Nie zawsze były medalowe, ale kilka udało się wyrwać z wody. :)
U mnie nadal lekko pada ale to dobrze wróży bo wczoraj brało w taka pogodę. Jeszcze z godzinka i będzie widno czyli wtedy oddam pierwszy rzut. Niżej jeden z wczorajszych troche mi trawa przysłoniła tego kolosa. Przynajmniej jeden wątek z rybami a nie dyskusja na temat "ja wiem lepiej jak wszyscy inni". :)
Grześ śmiesz we mnie wątpić? :)) Byłem, jakieś 1,5 godziny dałem radę łowić póki mi w buciorach woda nie zaczęła chlupać. Jedyny chętny do współpracy to szczupaczek około 20 cm który zawzięcie kilka razy atakował gumę 12,5 cm na jednym z miejsc w chwili gdy ją wyciągałem z wody. Faktycznie trochę lało. :))) Fakt że w nocy zbierałem jeszcze rosóki na przyszłość "gruntową" pominę bo ktoś pomyśli że ze mną coś nie tak.:)
Wieczór juz sobie odpuściłem. Jest jednak nadzieja na dzień jutrzejszy. Spoglądając teraz na północny zachód widzę pas czystego nieba podświetlony przez słońce które już w sumie zaszło. Więc może rano połowy na sucho? :)
Woda w Wisłoku bogata i mieć "sadzawkę" pod ręką to też czego Ci zazdroszczę. Ja mam do niedużych zbiorników najdalej około 15 km ale przy tej pogodzie nie mam szans pobawić się spinningiem pomiędzy miłośnikami stacjonarnego łowienia.
Irku, piękny "pokot", tylko pozazdrościć, ale nie będę się modlił żeby Ci nie brały, ja się pomodlę, żeby takie mi brały ;-)
Krzysia nie będę chwalił, bo to byłoby "nieetyczne"... :-)))
PS
Idę do spowiedzi, bo mnie zazdrość skręca... ;-(
@erykom powodzenia bo ja na niewielką rzekę podniesiną o około półtora metra i kolorze błota niosącą kupę gałezi i "wszelakiego dobra" stworzonego przez homo sapiens się nie wybiorę. Kilka niewielkich zbiorników w pobliżu to w takim okresie kłótnie o byle co i niedaj Bóg żebym niechcący zaczepił o jakąś żyłkę jakiegoś łowiącego inaczej niż ja... . Odpuszczam na jakiś czas... .
Wybrańcy dzisiejszego popołudnio/wieczora. :)
Czysta woda... jak ja za tym tęsknie. Odwiedziłem swoje ulubione szczupakowe łowisko a ono niemal całkowicie pokryte zielonym dywanem z jakichś glonów. Nie idzie na spinning rzucić w ogóle
Dzięki Irku Twoje słowo w tym temacie jest znaczące. Poznałem w końcu coś z tego co pisałeś a ja znałem tylko z teorii. Żadnych kijów po 5 g i paprochów.:) Zassał moje standardowe tam 10/10 czyli guma 10 g na główce 10 g 4/0 na drucie że praktycznie ich widać nie było. Podczas holu byłem pewny że to szczupak tak 55-60 cm a tu mosz.:) Mam nadzieję że jeszcze coś z tego dołka wycisnę tylko po tym co tam widziałem boję się o sprzęt bo tam naprawdę ma co łamać kije. Jedną rybę już straciłem w trzcinkach a nie lubie jak mnie ktoś dwa razy robi w osła.:)
No ładnie się bawiecie...widać że rybki dopisują...w szranki o tytuł "mistrza" nie mogę stanąć miestety...
A ja mam tak...jedynie co tu mogę złowić to pigułe...kuzwa zaraz 4 tydzień się zacznie i syndrom białego fartucha...długa droga jeszcze prze demną a takie plany ambitne miałem...:)
Andrzeju, Andrzeju nawet nie wiem co napisać dlatego że nie ma słów które by wyraziły co się czuje w takiej sytuacji. My tu się zabijamy o ryby zapominając że są ludzie którzy maja prawdziwe i poważne rzeczy na głowie. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, i obyśmy się szybko spotkali nad wodą. Nawet tylko wirtualnie dzieląc się tym co było w krótkich słowach i na fotkach.
Dzięki Irku Twoje słowo w tym temacie jest znaczące. Poznałem w końcu coś z tego co pisałeś a ja znałem tylko z teorii. Żadnych kijów po 5 g i paprochów.:) Zassał moje standardowe tam 10/10 czyli guma 10 g na główce 10 g 4/0 na drucie że praktycznie ich widać nie było. Podczas holu byłem pewny że to szczupak tak 55-60 cm a tu mosz.:) Mam nadzieję że jeszcze coś z tego dołka wycisnę tylko po tym co tam widziałem boję się o sprzęt bo tam naprawdę ma co łamać kije. Jedną rybę już straciłem w trzcinkach a nie lubie jak mnie ktoś dwa razy robi w osła.:)
Jak nie zobaczysz to się nie dowiesz. Jak widać czasem trzeba zajrzeć i do wnętrza ryby. W celach czysto edukacyjnych więc niech zwolennicy no kill nie krzywią tylko pozwalają na rozwój nauki, postęp wiedzy i ewolucję wędkarstwa. :))
Nominacja do tytułu śledź tygodnia, długi a cienki jakby się na jakiejś pustyni odżywiał. :) Mimo wszystko to ryba dnia, chyba też zrobiły sobie weekend.:)
Takiego jak erykom wrzucił na fotce dziś niechcący z wody wychlapałem. Szedłem w woderach po płyciźnie, chciałem wyjść na brzeg i z rozmachu z zieleniną na brzeg takiego właśnie pistoleta wykopałem. A na wędkę nędza. Cztery pistolety i jedno ładne branie ale rozgięło hak główki. Będę musiał się w nowe uzbroić żeby już do takich sytuacji nie dopuścić
No patrzcie a u mnie deszczu jak nie bylo tak nie ma. Rano chwila ze spinningiem. Ryb nie ma jednak kanie będą smażone. Żadnego no kill.:)))
Dzień żałoby. Na haku kilka kilogramów było jednak w trzciny spier.... . :)
Dwie godzinki w deszczu jedna wymiarówka, jeden spad, jedno odprowadzenie.
Wczoraj było tak fajnie a i nowa uklejka sprawdziłą się doskonale:)
Normalnie bym powiedział Grześ że ten kij poznaję, przynęty nie.:) Mnie nosi żeby skoczyć jeszcze z dwie godziny za szczupakiem jednak warunki kiepskawe. Jak się nie pogorszy to za chwilę kożuch, czapa, peleryna, narty i ruszę.:)
Kijaszek mi leży i nie wiem czemu się go pozbyłeś :) Uklejka z Mielca i sprawdza się nie tylko mi. Wpis nie poszedł na stronę główną, ale podałem dane producenta więc sprawdź bo warto - w tej cenie ciężko znaleźć coś ciekawego i skutecznego.
Patrząc na prognozy pogody to moje ubranie nie wyschnie do końca tygodnia. Warto było bo wieczorne ryby większe od porannych.:)
Jeśli zaś chodzi o kij to niech Ci Grześ służy jak najlepiej.
A mnie i moje miejscówki zalewa coraz bardziej ...
Ubiegły tydzień był rybny :) tylko sobota o kiju, a w pozostałe dni komplety okoni po kilka-kilkanaście sztuk. Nie zawsze były medalowe, ale kilka udało się wyrwać z wody. :)
Kolego Iras1975, ładne rybki, ale perspektywa fotek jeszcze lepsza ;-)
U mnie nadal lekko pada ale to dobrze wróży bo wczoraj brało w taka pogodę. Jeszcze z godzinka i będzie widno czyli wtedy oddam pierwszy rzut. Niżej jeden z wczorajszych troche mi trawa przysłoniła tego kolosa. Przynajmniej jeden wątek z rybami a nie dyskusja na temat "ja wiem lepiej jak wszyscy inni". :)
Jakiś taki jasny... może chory ? :) U mnie Krzyś leje jak z cebra całą noc i dalej nie przestaje - jak wyjdziesz nad wodę to jesteś twardzielem:)
Grześ śmiesz we mnie wątpić? :)) Byłem, jakieś 1,5 godziny dałem radę łowić póki mi w buciorach woda nie zaczęła chlupać. Jedyny chętny do współpracy to szczupaczek około 20 cm który zawzięcie kilka razy atakował gumę 12,5 cm na jednym z miejsc w chwili gdy ją wyciągałem z wody. Faktycznie trochę lało. :))) Fakt że w nocy zbierałem jeszcze rosóki na przyszłość "gruntową" pominę bo ktoś pomyśli że ze mną coś nie tak.:)
Nie wątpiłem a poniekąd byłem pewny, że zaliczysz choćby chwilę nad wodą a tego ci tylko mogę pozazdrościć - wiem powtarzam się :)
Wieczór juz sobie odpuściłem. Jest jednak nadzieja na dzień jutrzejszy. Spoglądając teraz na północny zachód widzę pas czystego nieba podświetlony przez słońce które już w sumie zaszło. Więc może rano połowy na sucho? :)
Sobotni wojownik. Rośnie dalej.
W związku z poprawą pogody. :)
Ładne ujęcie Krzysztofie :)
Dzięki Pawle. Wieczorem może trafić się lepsze. Teraz kleję pogryzione gumy to też jest część wędkarstwa. :)
Woda w Wisłoku bogata i mieć "sadzawkę" pod ręką to też czego Ci zazdroszczę. Ja mam do niedużych zbiorników najdalej około 15 km ale przy tej pogodzie nie mam szans pobawić się spinningiem pomiędzy miłośnikami stacjonarnego łowienia.
Kaban jednak znajdą się "wariaty"tacy jak ja którzy pójdą w taką pogodę w pogoni za szczupakiem a nawet go przechytrzą:)
Irku, piękny "pokot", tylko pozazdrościć, ale nie będę się modlił żeby Ci nie brały, ja się pomodlę, żeby takie mi brały ;-)
Krzysia nie będę chwalił, bo to byłoby "nieetyczne"... :-)))
PS
Idę do spowiedzi, bo mnie zazdrość skręca... ;-(
@erykom powodzenia bo ja na niewielką rzekę podniesiną o około półtora metra i kolorze błota niosącą kupę gałezi i "wszelakiego dobra" stworzonego przez homo sapiens się nie wybiorę. Kilka niewielkich zbiorników w pobliżu to w takim okresie kłótnie o byle co i niedaj Bóg żebym niechcący zaczepił o jakąś żyłkę jakiegoś łowiącego inaczej niż ja... . Odpuszczam na jakiś czas... .
Wybrańcy dzisiejszego popołudnio/wieczora. :)
Wybrańcy dzisiejszego popołudnio/wieczora. :)
Czysta woda... jak ja za tym tęsknie. Odwiedziłem swoje ulubione szczupakowe łowisko a ono niemal całkowicie pokryte zielonym dywanem z jakichś glonów. Nie idzie na spinning rzucić w ogóle
Ja tęsknię za matematyką, zsumowałbym wszystkie dzisiejsze ryby w jedną.:) Nawet tylko te pięćdziesiątki, niewymiarki których bylo sporo pomijam.:)
Jak Ty to robisz, że tak regularnie łowisz te zębacze. Gratulacje!
PS
Już wiem, masz własną hodowlę ;-)
Łowi regularnie bo jest często nad wodą i ma czas którego my nie mamy ;)
Według norm WŚ mój pierwszy "medalowy" okoń. :)
Według norm WŚ mój pierwszy "medalowy" okoń. :)
Gratulacje! Cały czas ten sam dołek?
Dzięki. Niezmiennie.:)
Według norm WŚ mój pierwszy "medalowy" okoń. :)
Gratuluję.. już na fejsie wzrokowo oceniłem na około 4 dyszki. Na niepozornych dołkach można spotkać i pół metra w paski :)
Dzięki Irku Twoje słowo w tym temacie jest znaczące. Poznałem w końcu coś z tego co pisałeś a ja znałem tylko z teorii. Żadnych kijów po 5 g i paprochów.:) Zassał moje standardowe tam 10/10 czyli guma 10 g na główce 10 g 4/0 na drucie że praktycznie ich widać nie było. Podczas holu byłem pewny że to szczupak tak 55-60 cm a tu mosz.:) Mam nadzieję że jeszcze coś z tego dołka wycisnę tylko po tym co tam widziałem boję się o sprzęt bo tam naprawdę ma co łamać kije. Jedną rybę już straciłem w trzcinkach a nie lubie jak mnie ktoś dwa razy robi w osła.:)
Piękny, gratulacje!!!
No ładnie się bawiecie...widać że rybki dopisują...w szranki o tytuł "mistrza" nie mogę stanąć miestety...
A ja mam tak...jedynie co tu mogę złowić to pigułe...kuzwa zaraz 4 tydzień się zacznie i syndrom białego fartucha...długa droga jeszcze prze demną a takie plany ambitne miałem...:)
Pozdro koledzy...!
Andrzeju, Andrzeju nawet nie wiem co napisać dlatego że nie ma słów które by wyraziły co się czuje w takiej sytuacji. My tu się zabijamy o ryby zapominając że są ludzie którzy maja prawdziwe i poważne rzeczy na głowie. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, i obyśmy się szybko spotkali nad wodą. Nawet tylko wirtualnie dzieląc się tym co było w krótkich słowach i na fotkach.
Dzięki Aleksndrze. Tak wyglądał dzisiejszy poranek. Jedno stuknięcie i obcinka ogonak przy ripperku.
Dzięki Irku Twoje słowo w tym temacie jest znaczące. Poznałem w końcu coś z tego co pisałeś a ja znałem tylko z teorii. Żadnych kijów po 5 g i paprochów.:) Zassał moje standardowe tam 10/10 czyli guma 10 g na główce 10 g 4/0 na drucie że praktycznie ich widać nie było. Podczas holu byłem pewny że to szczupak tak 55-60 cm a tu mosz.:) Mam nadzieję że jeszcze coś z tego dołka wycisnę tylko po tym co tam widziałem boję się o sprzęt bo tam naprawdę ma co łamać kije. Jedną rybę już straciłem w trzcinkach a nie lubie jak mnie ktoś dwa razy robi w osła.:)
Te największe lubią dobrze zjeść. :)
Widać, że pojadł solidnie. Ale na plus można mu zaliczyć, że przestrzegał regulaminowego rozmiaru ochronnego... ;-)
Jak nie zobaczysz to się nie dowiesz. Jak widać czasem trzeba zajrzeć i do wnętrza ryby. W celach czysto edukacyjnych więc niech zwolennicy no kill nie krzywią tylko pozwalają na rozwój nauki, postęp wiedzy i ewolucję wędkarstwa. :))
Nominacja do tytułu śledź tygodnia, długi a cienki jakby się na jakiejś pustyni odżywiał. :) Mimo wszystko to ryba dnia, chyba też zrobiły sobie weekend.:)
Są i większe śledzie...
Takiego jak erykom wrzucił na fotce dziś niechcący z wody wychlapałem. Szedłem w woderach po płyciźnie, chciałem wyjść na brzeg i z rozmachu z zieleniną na brzeg takiego właśnie pistoleta wykopałem. A na wędkę nędza. Cztery pistolety i jedno ładne branie ale rozgięło hak główki. Będę musiał się w nowe uzbroić żeby już do takich sytuacji nie dopuścić
Jakub wynalazł nową metodę połowu - na "kopa"... :))) :))) :)))
Mateusz, teraz takich śledzi to "na pęczki" można nałowić, biorą na wszystko co się rusza... ;-)
No fakt :) Wahadłówka prawie takiej samej wielkości jak ten śledź ;)))