Tak Mirku to świnka. Rano znów próbowałem ale nie złowiłem nic nie licząc małych kleni. Jednak to dobry znak bo jak nawet kleń żeruje to poziom "trącenia" wody po opadach jest odczuwalny tylko przez ludzi. Wieczorem podejmę kolejną próbę.:) Ogólnie ładnie było.
Gratuluję. Piękna rybka. Będzie ze dwadzieścia lat jak świnki nie widziałem. Bo o złowieniu to od 33 lat mowy nie ma, jak tylko kartę wędkarską wyrobiłem. Kurde za 2 lata lubilejusz 35 lat będę miał.
Gratuluję. Piękna rybka. Będzie ze dwadzieścia lat jak świnki nie widziałem. Bo o złowieniu to od 33 lat mowy nie ma, jak tylko kartę wędkarską wyrobiłem. Kurde za 2 lata lubilejusz 35 lat będę miał.
Dzięki wszystkim.
Witamy Krzychu (o to tak jak i ja:)) w grupie pogromców okazów.:) Jeśli chodzi o staż to mój krótszy do trzydziestki coś tam braknie.:)
Jeśli chodzi o wielkość ryb to świnka jest jednym z gatunków tu gdzie łowię z trochę mroczną przyszłością.Łatwiej tu o 40 cm jak 30 cm.Taki podstarzały gatunek,a gdzie młodzież i przyszłość? Zresztą to dotyczy u mnie nie tylko świnki.
A u mnie drobny jest od groma wydawalo mi sie ze w tamtym tygodniu stala w stadzie az czarno bylo jakby szykowala sie do tarla chyba ze to nie swinka byla Pajacyka nam zabrali nie ma gdzie kliknac??
Krzychu piekna swinia mialem wkleic karacha na 39 ale nie bede zasmiecal bo swinka jest ladna,dawno nie wyciagnalem takiej
Bernardzie ! :) Karaś 39 cm to nie zaśmiecanie forum,ja na przykład nigdy tak dużego karasia nie złowiłem więc wklejaj. Natychmiast.:)
Dziś było tak,jeszcze słońce nie wstało a się ukilowało 50 cm to już blisko mojej życiówki. Nawiasem mówiąc muszę ją poprawić bo życiówkę w kleniu mam podłą i mnie niegodną.:)))
a ja wczoraj wieczorkiem tylko jedno branie i węgorek 25 cm ,w........ł haczyk aż do odbytu :((( mam nadzieję że przeżyje ,jestem zadowolony z węgorka bo to znak że nadchodzą większe sztuki :))przy temperaturze wody 8 stopni to mały węgorek jest dobrym znakiem :))))
jak uda mi się kupić moją tajną przynętę to i ja spróbuje pobić swoje 67cm klenia;)a wiem że mam w tym miejscu takie sztuki bo padało tam w dawniejszych latach przeze mnie wiele 60+;)))A tak po za tym Gratki Krzyśku znów kilujesz ,ta wiosna to obfita jest dla Ciebie i Irka;))!
Jesli chodzi o wegorki to jakos juz chyba drugi tydzien lykaja na kazdego robaka wieczorem w czwartek na 3 biale 62 cm ale zielen chudy poplynal nie nie ma konkretnej sztuki drobnica. trzeba sprawdzic w nocy od 23,00 do 2.00 czy te wieksze tez juz zeruja
Tak Tomku po dobrym początku maja były dni posuchy ale chyba się skończyły. Sądzę tak po tych niezliczonych i dużych rybich ogonach jakie liczyłem dziś na powierzchni wody. Naprzód łowcy Kilować!!!
Jesli chodzi o wegorki to jakos juz chyba drugi tydzien lykaja na kazdego robaka wieczorem w czwartek na 3 biale 62 cm ale zielen chudy poplynal nie nie ma konkretnej sztuki drobnica. trzeba sprawdzic w nocy od 23,00 do 2.00 czy te wieksze tez juz zeruja
no w Polsce w Koninie węgorki już dawno biorą ,ale tu w niemczech dopiero zaczynają ,jezioro jest typu górskiego i cholernie zimna woda jest
Ja zrobiłem wczoraj zwiad. Bo sezon zaczynam 1 czerwca...
Tak trzeba. Trzeba czuć wodę i cały czas trzymać rękę na pulsie i myśleć o tym co będzie wcześniej. Ja miejscówkę na której teraz łowie przygotowałem jakiś miesiąc temu. Wiedziałem że jak co roku będzie przybór i w dużej mętnej wodzie niewiele zdziałam jak się wcześniej nie przygotuję. Teraz czas zbierać plony tej pracy.:)
No i jestem , że się tak wyrażę przerażony Krzychu... Tam, gdzie były znajome zaczepy, czyli potencjalne miejscówki nie ma nic po wiosennym spływie kry... Nie straciłem żadnej gumy, czyli trzeba szukać nowych miejscówek...
Tak trzeba szukać Mirku,nie zwlekać do pierwszego bo ostatniego maja ma być wiadomo gdzie pierwszego czerwca padnie pierwszy rzut. Rzut rokujący realne nadzieje a nie rzut rozpaczy.:)
W tamtym roku roku, 2 czerwca pobiłem swoją życiówkę w sandaczu. Wcześniej przegrałem kilka pojedynków, bo byłem słaby fizycznie... 28 maja idę do szpitala...
Krzysiu, chyba mnie już poznałeś. Ja swoje ryby już złowiłem. Teraz cieszę się z każdego dnia nad wodą...
To tak jak i ja. Gdybym tak jak kiedyś siedział niczym przybity do wędek to dziś by się nie skończyło na jednym kleniu.Jednak potem łaziłem,łaziłem i drugie branie poszło w gwizdek.Dawniej bym był na siebie zły że nie upilnowałem,dziś nawet nie mrugnąłem a rybka zjadła z haka dwie rosówki.Niech ma na zdrowie.
Ja póki co szpitale mam chyba za sobą.Też miałem trochę kłopotów ze zdrowiem i wiem że u nas trzeba wiele siły i spokoju by przez to wszystko przejść.
Dużo zdrowia życzę Mirku i szybkiego powrotu na łowiska.
Dzięki Krzychu. Najgorsze jest to, że nikt nie wie co mi jest. Wracam znowu po 4 latach do szpitala a oni nie wiedzą z czego mnie leczyć. A wyniki mam jak 80 - letni człowiek...
Przegrałem kilka poważnych pojedynków, bo po prostu brakowało mi sił i ręce mi opadały. Ledwo trzymałem kija. A wiem, że z drugiej strony mógł być metrowy sandacz...
Najgorsze w sprawach zdrowia jest to że jest granica. Granica po przekroczeniu której człowiek staje się w danym temacie bezsilny. Po jej przekroczeniu nikt nam nie pomoże ,nawet najlepsi lekarze.Wtedy potrzebna jest siła by się z tym pogodzić i żyć z chorobą najlepiej jak się da i ciesząc się tym życiem. Potrzebna jest do tego siła i nie każdy podoła. Zresztą co mi się wypowiadać,są ludzie o wiele bardziej chorzy i cierpiący a na temat takiego życia w ciągłym cierpieniu fizycznym czy innym nic nie wiem.
Masz całkowitą rację Krzychu. całe życie uprawiałem sport, potem aktywne wędkowanie. Do lekarza poszedłem mając chyba 45 lat ...Ale...co ma być to będzie...niebo znajdę wszędzie :) Jestem dobrej myśli. Mam jeszcze parę tekstów do napisania. Obiecałem moim dzieciom...
Widzisz.Masz dla kogo żyć więc musisz myśleć pozytywnie. Są gorsze choroby jak własne,przekonałem się na własnej skórze że najgorsze są choroby bliskich. Swoje operacje przeszedłem jak przez łąkę ale jak młodszą siostrę potrącił samochód i drugiego dnia rozpłakała się opowiadając o tym przez telefon ze szpitala to chodziłem chory tygodniami.
Mój syn był wybitnym talentem piłkarskim, śmiem twierdzić, że na miarę Deyny. W 97 roku w rankingu Piłki Nożnej ogłoszono go największym talentem piłkarskim na Warmii i Mazurach. Kontuzja, brak odpowiedniej rehabilitacji i kolejny wielki talent zmarnowany ...
W ciężkie tematy żeśmy weszli. Trzeba mi coś zjeść,wypić kawę i pojechać popatrzeć co tam w rzece pływa wieczorem.
Co tam chcesz oglądać? Wszystko wykillowałeś.:)
Nie.:) Dziś rano dzieliłem się rybami z wydrą i to oboje żeśmy na jednym stanowisku polowali. Wcześniej dwa kaczory się tam jeszcze tłukły ale z nimi poradziły sobie szybko i celnie latające kije.:) Szkoda tylko że nie udało mi się zrobić dobrej foty tej wydrze ale jeszcze się z nią spotkam.
No jak macie jedną stołówkę :) Wczoraj namierzyliśmy trzy bobry. Najstarszy poszedł sobie do lasu. Pewnie za potrzebą. Zasadziłem się na niego, minęło pół godziny i dałem sobie spokój. Może do knajpy zaszedł...
żeby tylko była gospodarna i korzystała z stołówki rozsądnie. Ja tam łowię od lat i zawsze mam ryby. Jak złamie zasady i zacznie zabijać dla zabawy to jej zrobię kuku.:)
Powiem tak zszedł mi klon ok 2kg na skórkę chlebka,parę brań miałem jeszcze ale coś im nie pasuje...płynie taka śmierdząca breja wartą że szkoda gadać Panowie;/leszcze po tarle biorą na całego więc może wybiorę się w przyszłym tyg na jakąś łopatkę...Pozdrawiam!
Czyli się rozumiemy.:)
Leżałem na wznak i śpiewałem tak:
Niebo jasne nade mną
Rzeka rybna po prawicy
(dalej nie pamiętam:))
To widziałem.
Chyba pięknie zawodziłem bo rybę złowiłem.
Fotka nr.2-wersja dla niedowiarków.:)
ładna rybka
Dzięki.:)
Jak na prosiaczka całkiem,całkiem.
Jednak jakieś 3-4 tygodnie temu miałem dużo większą ale wtedy była "nietykalna",więc nawet fotki nie wklejałem żeby się nie narażać.:)
Piękna Krzysiek!Gratuluję!...ale prosie;)
Czy to świnka Krzychu ? Nie widziałem ze 30 lat to nie jestem pewny...
No nieźle killujesz.:)
U mnie dziś dwa okonie patelniaki i kilka puknięć na kogucika ale nie do zacięcia.
Coś się z pajacykiem stało bo kliknąć nie ma gdzie.
Tak Mirku to świnka.
Rano znów próbowałem ale nie złowiłem nic nie licząc małych kleni.
Jednak to dobry znak bo jak nawet kleń żeruje to poziom "trącenia" wody po opadach jest odczuwalny tylko przez ludzi.
Wieczorem podejmę kolejną próbę.:)
Ogólnie ładnie było.
Gratuluję. Piękna rybka.
Będzie ze dwadzieścia lat jak świnki nie widziałem. Bo o złowieniu to od 33 lat mowy nie ma, jak tylko kartę wędkarską wyrobiłem.
Kurde za 2 lata lubilejusz 35 lat będę miał.
ja też chcę się wybrać dzisiaj na wieczorne killowanko ,tylko wieje od wschodu i fala na jeziorku ok 1 m ,może do wieczorka ucichnie
Krzychu piekna swinia mialem wkleic karacha na 39 ale nie bede zasmiecal
bo swinka jest ladna,dawno nie wyciagnalem takiej
Gratuluję. Piękna rybka.
Będzie ze dwadzieścia lat jak świnki nie widziałem. Bo o złowieniu to od 33 lat mowy nie ma, jak tylko kartę wędkarską wyrobiłem.
Kurde za 2 lata lubilejusz 35 lat będę miał.
Dzięki wszystkim.
Witamy Krzychu (o to tak jak i ja:)) w grupie pogromców okazów.:)
Jeśli chodzi o staż to mój krótszy do trzydziestki coś tam braknie.:)
Jeśli chodzi o wielkość ryb to świnka jest jednym z gatunków tu gdzie łowię z trochę mroczną przyszłością.Łatwiej tu o 40 cm jak 30 cm.Taki podstarzały gatunek,a gdzie młodzież i przyszłość?
Zresztą to dotyczy u mnie nie tylko świnki.
A u mnie drobny jest od groma wydawalo mi sie ze w tamtym tygodniu stala w stadzie az czarno bylo jakby szykowala sie do tarla chyba ze to nie swinka byla
Pajacyka nam zabrali nie ma gdzie kliknac??
Miejmy nadzieję, że pajacyk pojawi się niebawem.
Krzychu piekna swinia mialem wkleic karacha na 39 ale nie bede zasmiecal
bo swinka jest ladna,dawno nie wyciagnalem takiej
Bernardzie ! :)
Karaś 39 cm to nie zaśmiecanie forum,ja na przykład nigdy tak dużego karasia nie złowiłem więc wklejaj.
Natychmiast.:)
Dziś było tak,jeszcze słońce nie wstało a się ukilowało 50 cm to już blisko mojej życiówki.
Nawiasem mówiąc muszę ją poprawić bo życiówkę w kleniu mam podłą i mnie niegodną.:)))
a ja wczoraj wieczorkiem tylko jedno branie i węgorek 25 cm ,w........ł haczyk aż do odbytu :((( mam nadzieję że przeżyje ,jestem zadowolony z węgorka bo to znak że nadchodzą większe sztuki :))przy temperaturze wody 8 stopni to mały węgorek jest dobrym znakiem :))))
jak uda mi się kupić moją tajną przynętę to i ja spróbuje pobić swoje 67cm klenia;)a wiem że mam w tym miejscu takie sztuki bo padało tam w dawniejszych latach przeze mnie wiele 60+;)))A tak po za tym Gratki Krzyśku znów kilujesz ,ta wiosna to obfita jest dla Ciebie i Irka;))!
Jesli chodzi o wegorki to jakos juz chyba drugi tydzien lykaja na kazdego robaka
wieczorem w czwartek na 3 biale 62 cm ale zielen chudy poplynal nie nie ma konkretnej sztuki drobnica. trzeba sprawdzic w nocy od 23,00 do 2.00 czy te wieksze tez juz zeruja
Tak Tomku po dobrym początku maja były dni posuchy ale chyba się skończyły.
Sądzę tak po tych niezliczonych i dużych rybich ogonach jakie liczyłem dziś na powierzchni wody.
Naprzód łowcy Kilować!!!
:)
Jesli chodzi o wegorki to jakos juz chyba drugi tydzien lykaja na kazdego robaka
wieczorem w czwartek na 3 biale 62 cm ale zielen chudy poplynal nie nie ma konkretnej sztuki drobnica. trzeba sprawdzic w nocy od 23,00 do 2.00 czy te wieksze tez juz zeruja
no w Polsce w Koninie węgorki już dawno biorą ,ale tu w niemczech dopiero zaczynają ,jezioro jest typu górskiego i cholernie zimna woda jest
Killowałem dziś z kolegą na Lusowie i Niepruszewie. Uwiesił się jeden szczupaczek, sandaczyk i okoń.
No Krzychu dajesz czadu tymi rybami.:)
Ja zrobiłem wczoraj zwiad. Bo sezon zaczynam 1 czerwca...
Ja zrobiłem wczoraj zwiad. Bo sezon zaczynam 1 czerwca...
Tak trzeba.
Trzeba czuć wodę i cały czas trzymać rękę na pulsie i myśleć o tym co będzie wcześniej.
Ja miejscówkę na której teraz łowie przygotowałem jakiś miesiąc temu.
Wiedziałem że jak co roku będzie przybór i w dużej mętnej wodzie niewiele zdziałam jak się wcześniej nie przygotuję.
Teraz czas zbierać plony tej pracy.:)
No i jestem , że się tak wyrażę przerażony Krzychu... Tam, gdzie były znajome zaczepy, czyli potencjalne miejscówki nie ma nic po wiosennym spływie kry... Nie straciłem żadnej gumy, czyli trzeba szukać nowych miejscówek...
Tak trzeba szukać Mirku,nie zwlekać do pierwszego bo ostatniego maja ma być wiadomo gdzie pierwszego czerwca padnie pierwszy rzut.
Rzut rokujący realne nadzieje a nie rzut rozpaczy.:)
Krzysiu, chyba mnie już poznałeś. Ja swoje ryby już złowiłem. Teraz cieszę się z każdego dnia nad wodą...
W tamtym roku roku, 2 czerwca pobiłem swoją życiówkę w sandaczu. Wcześniej przegrałem kilka pojedynków, bo byłem słaby fizycznie... 28 maja idę do szpitala...
Krzysiu, chyba mnie już poznałeś. Ja swoje ryby już złowiłem. Teraz cieszę się z każdego dnia nad wodą...
To tak jak i ja.
Gdybym tak jak kiedyś siedział niczym przybity do wędek to dziś by się nie skończyło na jednym kleniu.Jednak potem łaziłem,łaziłem i drugie branie poszło w gwizdek.Dawniej bym był na siebie zły że nie upilnowałem,dziś nawet nie mrugnąłem a rybka zjadła z haka dwie rosówki.Niech ma na zdrowie.
Ja póki co szpitale mam chyba za sobą.Też miałem trochę kłopotów ze zdrowiem i wiem że u nas trzeba wiele siły i spokoju by przez to wszystko przejść.
Dużo zdrowia życzę Mirku i szybkiego powrotu na łowiska.
Dzięki Krzychu. Najgorsze jest to, że nikt nie wie co mi jest. Wracam znowu po 4 latach do szpitala a oni nie wiedzą z czego mnie leczyć. A wyniki mam jak 80 - letni człowiek...
Przegrałem kilka poważnych pojedynków, bo po prostu brakowało mi sił i ręce mi opadały. Ledwo trzymałem kija. A wiem, że z drugiej strony mógł być metrowy sandacz...
Najgorsze w sprawach zdrowia jest to że jest granica.
Granica po przekroczeniu której człowiek staje się w danym temacie bezsilny.
Po jej przekroczeniu nikt nam nie pomoże ,nawet najlepsi lekarze.Wtedy potrzebna jest siła by się z tym pogodzić i żyć z chorobą najlepiej jak się da i ciesząc się tym życiem.
Potrzebna jest do tego siła i nie każdy podoła.
Zresztą co mi się wypowiadać,są ludzie o wiele bardziej chorzy i cierpiący a na temat takiego życia w ciągłym cierpieniu fizycznym czy innym nic nie wiem.
Masz całkowitą rację Krzychu. całe życie uprawiałem sport, potem aktywne wędkowanie. Do lekarza poszedłem mając chyba 45 lat ...Ale...co ma być to będzie...niebo znajdę wszędzie :) Jestem dobrej myśli. Mam jeszcze parę tekstów do napisania. Obiecałem moim dzieciom...
Widzisz.Masz dla kogo żyć więc musisz myśleć pozytywnie.
Są gorsze choroby jak własne,przekonałem się na własnej skórze że najgorsze są choroby bliskich.
Swoje operacje przeszedłem jak przez łąkę ale jak młodszą siostrę potrącił samochód i drugiego dnia rozpłakała się opowiadając o tym przez telefon ze szpitala to chodziłem chory tygodniami.
Mój syn był wybitnym talentem piłkarskim, śmiem twierdzić, że na miarę Deyny. W 97 roku w rankingu Piłki Nożnej ogłoszono go największym talentem piłkarskim na Warmii i Mazurach. Kontuzja, brak odpowiedniej rehabilitacji i kolejny wielki talent zmarnowany ...
Nie ma już w co wierzyć Krzychu, ani na kogo liczyć...
W ciężkie tematy żeśmy weszli.
Trzeba mi coś zjeść,wypić kawę i pojechać popatrzeć co tam w rzece pływa wieczorem.
Przepraszam, tak niechcący wyszło... Wybaczcie...
Mam nadzieję, że w czerwcu pokaże wam swojego sandacza... :) A to już niedługo
W ciężkie tematy żeśmy weszli.
Trzeba mi coś zjeść,wypić kawę i pojechać popatrzeć co tam w rzece pływa wieczorem.
Co tam chcesz oglądać? Wszystko wykillowałeś.:)
No to prawda, Strumyk taki, że my ze szwagrem nie takie przeskakiwaliśmy po pijaku a on tam takie ryby łowi...
Przepraszam, tak niechcący wyszło... Wybaczcie...
Tu nie ma nic do wybaczania.
Wszyscy jesteśmy ludźmi a nie samymi rybami człowiek żyje.
W ciężkie tematy żeśmy weszli.
Trzeba mi coś zjeść,wypić kawę i pojechać popatrzeć co tam w rzece pływa wieczorem.
Co tam chcesz oglądać? Wszystko wykillowałeś.:)
Nie.:)
Dziś rano dzieliłem się rybami z wydrą i to oboje żeśmy na jednym stanowisku polowali.
Wcześniej dwa kaczory się tam jeszcze tłukły ale z nimi poradziły sobie szybko i celnie latające kije.:)
Szkoda tylko że nie udało mi się zrobić dobrej foty tej wydrze ale jeszcze się z nią spotkam.
No jak macie jedną stołówkę :) Wczoraj namierzyliśmy trzy bobry. Najstarszy poszedł sobie do lasu. Pewnie za potrzebą. Zasadziłem się na niego, minęło pół godziny i dałem sobie spokój. Może do knajpy zaszedł...
żeby tylko była gospodarna i korzystała z stołówki rozsądnie.
Ja tam łowię od lat i zawsze mam ryby.
Jak złamie zasady i zacznie zabijać dla zabawy to jej zrobię kuku.:)
http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=k7wc8SMCGuM&feature=endscreen
:)
Znam bobra,to Franek.Razem na browca chodzimy,jego adres czwarte żeremie w miejscowości Dąbrówki.:)
Niestety warunki mi popsuli i nie ukilowałem nic godnego.
Kolejna próba jutro jak nie zaśpię.
Dowiedziałem się też o co tłukły się rano po łbach dwa kaczory.
Teraz był tylko jeden ale nie sam,o co mogą się bić dwa samce? :)
Tak Tomku .......
:)
Powiem tak zszedł mi klon ok 2kg na skórkę chlebka,parę brań miałem jeszcze ale coś im nie pasuje...płynie taka śmierdząca breja wartą że szkoda gadać Panowie;/leszcze po tarle biorą na całego więc może wybiorę się w przyszłym tyg na jakąś łopatkę...Pozdrawiam!
po za tym sandacze gonia na całego i musiałem iść z jednej z moich skarp bo omal nie ocipiałem od tego widoku;))))coś PIĘKNEGO!:)