ale te jesienne cieszą najbardziej ! ten jest z końca września z Odry i mniej więcej w tym momencie zaczynały się "paść" ;) niesamowite branie i pare dłuugich odjazdów a miał "tylko" 71 cm ;) za te brania je tak kocham ;)
raptowny56 ja zaczynałem łowić bolki na woblery J. Gusmana i miałem bardzo dobre wyniki, ale teraz to nie chce już innych woblerów niż swoje :). Michał piękny ten Twój grubas, dla takich boleni warto żyć :). Mariusz, a co do takich krów powyżej 5kg, to mi też się taka marzy. Ale nie jest łatwo o takiego potwora. Chodzę już 9 lat za bolkiem i jak na razie 4,20 to maks co udało się wyciągnąć.
Mam kolegę, który ponad 15 lat łowi bolki na swoje woblery. Boleni złowił już całe mnóstwo, ponad 40 szt. powyżej 70cm, ale w zeszłym roku trafił życiówkę 85cm i był to pierwszy jego bolek powyżej 80. Ale np. w tym roku kolega z pracy, który nie wędkuje pojechał z kolegami "wędkarzami" na Odrę. W mocno wskazującym stanie wziął wędke rzucił raz i na jakąś gumę wyjął bolka ponad 80cm( widziałem fotkę). Tak więc trzeba mieć nadzieję, a może w końcu nadejdzie ten dzień :)
Moim zdaniem boleń powyżej 70 cm to już naprawdę kawał rybska, tak więc gratuluję :) 7 z przodu to już coś. Naprawdę trudno o taką rybę. A jeśli ktoś się na nie nastawia i łowi takiego kabana to szacun, bo historie jak ta wcześniej jakoś mnie nie ruszają.
Tak, jak mówisz, ten 72 cm, to już była piękna ryba, ten szeroki pysk, karczycho - coś pięknego...:)
A co do tej historii, to tak to czasami bywa, możesz chodzić za dużym boleniem 10 lat i nie złowić, a ktoś weźmie pierwszy raz w życiu kij do ręki, rzuci przed siebie i złowi taką torpedę... Miałem podobną sytuację, ale z pstrągiem.Chodziłem z kolegą kilka dni i mieliśmy duży problem ze złowieniem wymiarowej sztuki, największy miał 33 cm, przyjechał do nas kolega, wziął od jednego z nas kijek, wykonał PIERWSZY rzut w życiu w pstrągowej rzece i... wyjął z wody 41 cm potoka...
Fajnie jest łowić okazy owszem, ale mnie cieszy każda wymiarowa rybka, bo jest wychodzona i wypracowana. Wolę złowić np. 2 bolki w Ścinawie czy okolicach niż 10 w okolicach zapory gdzie spłynęły wszystkie ryby z okolicy, bo znam takich ludzi, tylko że przyjdą zawody i niestey na zero bo to jest inne łapanie. Poza tym myślę, że w naszej okolicy( Ścinawa, Chobienia itp.) nie ma ryb, bo rozmawiałem z chłopakami z Gorzowa i jak nie złowi za dnia 10 szczupaków to mówi, że jest słabo... Komplet boleni, kleni czy szczupaków to jest kwestia 1 godziny... Wydaje mi sie, ze duża część ryb po prostu spłynęła.
Moim zdaniem nie jest to normalne, żeby chodzić za szczupłym czy sandaczem czasem nawet cały dzień i nie mieć nawet brania nie mówiąc już o wymiarowej sztuce, sam Mariusz widzisz jak jest... w zeszłym roku też szału nie było, ale każdy mój wypad za zębatym kończył się w większości przypadków wymiarową rybą, było też sporo krótkich, a jak się nic nie wyjęło to przynajmniej było kilka brań, spadów itp...
zazdroszcze w takim razie twoim znajomym kolego kowalek87 ;) tutaj w okolicach Brzegu naprawde jest ciezko o "porządna" rybe, szczupłego złowiłem w tym roku 1 ponad wymiar! no i dosłownie 3 mniejsze, sandacze tez nie chca brac. Moj wedkarski honor ratuja w tym roku bolenie (nie liczac wiosennych kleni gdzie naprawde polapalem ). Zlowilem dwie zyciowki , ten z wrzesnia i ten ktorego mam w miniaturce z maja . Mialem tez kilka kleni do 51 cm na wiosne. Teraz w dalszym ciagu szukam sandacza i jak do tej pory.. ZERO.
a no i dzieki koledzy za gratulacje ;) niedługo wybieram się do Ścinawy, więc moze do zobaczenia ;) i nawiazując do tych historii o przypadkowych rybach przypadkowych wędkarzy. W zeszłym roku bylismy większą ekipą na rybach na nieduzym stawie. Cały dzień biczowania wody i siadały same szczupaki do 40 cm. "Lekko" podchmielony kumpel chcial sobie rzucic pare razy. Dostał teleskopową wędkę 3.6 m , zardzewiałą blaszkę niewiadomego pochodzenia i w PIERWSZYM (w zyciu tez ;p ) rzucie wyciągnął szczupaka którego mi do tej pory nie udało sie pobic ;) . To sie nazywa fart ;)
Zgadza się, wychodzona/wypracowana/wytropiona/itd., ryba, złowiona w okolicach, np. Ścinawy, cieszy o wiele bardziej, niż pod zaporą, sam wiem to po sobie...:)No ja takich wyników w zeszłym roku, jak Ty Piotrku, to nie miałem, ale nawet nie śmiem się równać z Tobą i z Twoim doświadczeniem, ale cieszy mnie, złowiony każdy wymiarowy sandacz:)
No to miejmy nadzieję, że do zobaczenia, Michale:)
W niedzielę, czyli w ten sam dzień co były zawody w Ścinawie, okręg wrocławski miał swoje zawody spinningowe w Brzegu Dolnym. Zdaję sobie sprawę z tego, że było tam dwa razy więcej ludzi, no i przede wszystkim znane nazwiska, ale patrząc na wyniki to jakaś masakra. Padło 374 ryby z czego 8 boleni, 5 jazi, 3 sandacze i reszta okonie. Zwycięzca złowił m.in. 36 okoni (zawody na żywej rybie). Pięknie ludzie połowili, ale nie wierzę, że w naszej okolicy ktokolwiek chociaż zbliżyłby się do takich wyników. Mimo, że było nas mniej, to jednak na zawody przyjeżdżają ludzie, którzy potrafią łowić. Jeżdżę też na Ligę Środkowej Odry i oprócz boleni w całym cyklu innych ryb było jak na lekarstwo...a na tych zawodach średnio było 60-70 osób, które wiedzą o co chodzi. Ale mam nadzieję, że jeszcze coś się ruszy :)
moje koło miało zawody w okolicach Brzegu Dolnego a dokładniej w miejscowości Pogalewo Małe/Wielkie. 1 miejsce - sandacz 55 cm i bodajże 5 okoni , 2 miejsce - 5 okoni , 3 miejsce - 3 okonie. To dużo ? Moim zdaniem słabizna. Tylko, że z tego co mnie słuchy doszły niżej Wrocław połapał ( w okolicach przeprawy promowej ).
To nie jest dużo, ale właśnie o te zawody mi chodziło o których słyszałeś. Jeśli chodzi o bolki czy sandacze to był to po prostu dość dobry wynik, ale patrząc na liczbę złowionych okoni to naprawdę można się zastanowić skąd tam ich tyle..
Adrian, Tobie udało się chociaż takiego złowić, ja wczoraj niestety nie złowiłem nic, ale trochę się tego spodziewałem, po tej nagłej zmianie pogody i skaczącym ciśnieniu. Byłem z jednym z portalowych kolegów i jemu udało się złowić 20+ cm okonia i "krótkiego" szczupaka, ja natomiast, miałem jeden kontakt, ze szczupakiem, też "krótkim", ale przy brzegu sam się uwolnił...:) Szkoda, że dzisiaj tak mocno wieje, bo bym chętnie skoczył zapolować na "białego" sandacza.
Wczoraj kolega był na Odrze i po drugiej stronie w klatce woda się gotowała, chyba ze 20 boleni tam było, a w jednej chwili po 10 ataków na raz.. Tylko raz udało mu się przerzucić na drugą stronę jakąś ciężką przynętą i od razu łup! Ledwo go do siebie przyciągnął, boleń miał 72cm. Później drugi kolega pojechał już na właściwą stronę i złowił jeszcze 2 ponad 60cm, ale już główkę wyżej i niżej. Mówił, że nigdy czegoś takiego nie widział, a mieszka całe życie nad Odrą, no i jest ode mnie dwa razy starszy :) A tak poza tym to jutro pierwszy wypad od tygodnia, bo się trochę rozchorowałem. Odra w Ciechanowie i ostatnie zawody LŚO.
Bolenie się szykują na tak zwane zimowisko i będą brały na byle co, czy to wobler, guma, blaszka, wahadłówka będą tłukły niemiłosiernie właśnie gdy znajdziemy taką miejscówkę.A ja dzisiaj kilka brań sandaczowych ale nic nie zaciąłem i na sam koniec uderzenie z opadu i niestety wolfram do 5 kg nie wytrzymał podczas holu.Nie mam pojęcia co miałem za rybę bo na wąsatego mi to nie wyglądało ale na pewno miałem kawał ryby :)
A ja jutro uderzam na ryby nad Odrę skoro świt,tzn 5 rano(po zmianie czasu oczywiście):D Moim celem będzie starorzecze Odry w Mechnicy w opolskim.W zeszłym tygodniu współpracowały okonie 25+ około 30 sztuk i nawet szczupaczek uderzył taki 62 cm,i dwa króciutkie,a na Odrze parę pobić jedno zacięcie ale spad około 3 metrów od ostrogi,wydaje mi się ,że to był sandaczyk i co najgorsze w życiu wędkarza to złamanie najszczęśliwszej wędki:(No cóż,co tu rozpaczać trzeba wziąć się w garść i do zobaczenia nad wodą
Po prostu,przy zarzucie nie zwróciłem uwagi zaczepiając o trzcinę,a nie łowiłem wędką dżerkową tylko wklejanką,szarpnąłem i trach,a było to dość mocne zarzucenie...tzn miało być mocne i dalekie:)
No i byłem dzisiaj,i poza śniegiem po kostki,to udało mi się skusić tylko jednego okonia,takiego ze 22 cm w pierwszym rzucie walnął,myślałem...no ładnie się zapowiada,ale pozostało tylko na myślach,bo późniejsze biczowanie wody nie przyniosło już ani puknięcia."Wiadro" przynęt przerzucone i nic,zupełnie nic.A byłem na dwóch starorzeczach i Odrze,jakby ryby zapadły w sen zimowy:)
Ja dzisiaj byłem na zawodach i niestety kaszana... Przez cały dzień miałem jedno branie na małe kopytko, myślałem że okoń, ale nagłe ruszył w bok i się wypiął. ładna rybka była no ale trudno. W sumie złowiono szczupaka, sandacza i 4 okonie. Na ponad 40 osób to straszna mizeria.. Wracając do domu pomyślałem, że warto było by się odkuć, więc ruszyłem jeszcze na główki, czasu było mało, bo za niecałą godzinę miało się ściemniać. Ale opłacało się.. ładne walnięcie z opadu i na brzegu wylądował tłusty sandacz 82 cm :) Miałem jeszcze jedno branie z podbicia, a właściwie to byłem pewien, że wjechałem w kamienie pod warkoczem, gdy nagle kołowrotek zaczął grać(hamulec ustawiony na maxa), kij prawie do wody i niestety zszedł...sum...i to całkiem spory.
Ja złapałem dzisiaj 3 bolenie ktore złapaly sie na miedziana obrotowke rozmiar 1 czyli raczej nie boleniowa. Do tego kilka okoni leszczyk za grzbiet i kilka kleni. Bolki mialy tak na oko po 30cm i chyba 2 sie zerwały woda coraz zimniejsza to biora na bele co.
Może i biorą na byle co, ale właśnie takie po30 cm. Z tymi większymi to już nie jest tak kolorowo. No ale przynajmniej zabawę miałeś niezłą :)
Ja złapałem dzisiaj 3 bolenie ktore złapaly sie na miedziana obrotowke rozmiar 1 czyli raczej nie boleniowa. Do tego kilka okoni leszczyk za grzbiet i kilka kleni. Bolki mialy tak na oko po 30cm i chyba 2 sie zerwały woda coraz zimniejsza to biora na bele co.
Dzisiaj z jeden bolenik 55 cm, drugi ponad 60 wszedł mi w trawy pod nogami i się wypiął, ale był niestety zapięty za ""pióro"". Po prostu minął się z woblerem, bo widziałem całą akcje. Wyszedł kilka metrów za woblerem, wyprzedził go i zrobił nawrót, ale dobrze nie trafił. A poza boleniami rzucałem trochę za sandaczem, ale bez kontaktu.
Witam dzisiaj byłem na odrze w okolicach brzegu dolnego brań sporo po uporczywym obławianiu atomowych pstrykaczy ukazywały się smoki które pstrykiem kij z ręki wyrywały największy 40cm a reszta ok 30cm. Ale zabawa była nic większego nie chciało skubać. pozdrawiam:))))
Witam dzisiaj byłem na odrze w okolicach brzegu dolnego brań sporo po uporczywym obławianiu atomowych pstrykaczy ukazywały się smoki które pstrykiem kij z ręki wyrywały największy 40cm a reszta ok 30cm. Ale zabawa była nic większego nie chciało skubać. pozdrawiam:))))
co to za kijek? widze Dragon Millenium, ale jaki model?
Witam dzisiaj byłem na odrze w okolicach brzegu dolnego brań sporo po uporczywym obławianiu atomowych pstrykaczy ukazywały się smoki które pstrykiem kij z ręki wyrywały największy 40cm a reszta ok 30cm. Ale zabawa była nic większego nie chciało skubać. pozdrawiam:))))
co to za kijek? widze Dragon Millenium, ale jaki model?
Witam mam pytanko czy ktoś może wędkuje o tej porze nad Odrą w Opolu czy coś bierze jeszcze może drapieżnik,mam zamiar się wybrać w sobotę może ktoś był i może coś powiedzieć z góry dzięki,połamania życze:)
A ta odra to jakas maskara wczoraj bylem w krosnie odrzenskim i ZERO woda niska, dzisiaj na wielobłotach i woda poszla do gory potora metra. Bardzo zimna tak ze ryby poszly w dołki albo gdzie cieplej, trafilem dzisij Bolka jedynie.
Dzisiaj odra i jeden sandaczyk ok 45cm miałem też ładnego sandacza ale się wypioł po krótkim holu musiał być ładny jak dozrojke mi powyginał he pozdrawiam
W środę kolejny wyjazd, tym razem w późniejszych godzinach. Niestety znowu same przedszkole. 1 pstryk nie do zacięcia (w pierwszym rzucie), 1 spinka małego sandacza (najprawdopodobniej), 1 sandacz (ok. 40 cm), 1 szczupak (ok. 50 cm). Na tym wyjeździe, miałem przyjemność, poznać Piotrka, naszego portalowego kolegę kowalek87.
W końcu udało się spotkać :) zapewne nie po raz ostatni. A ja może jutro się wybiorę, i tak jak ostatnio kij boleniowy i sandaczowy, no i może się coś uwiesi.. :)
No i byłem dziś na Odrze. Od rana pochmurno i deszczowo, ale i ciepło. Widząc te warunki postanowiłem chodzić tylko za sandaczem i opłaciło się :) O 7.10 pierwsze branie i na brzegu sandaczyk 57 cm. Jest dobrze myślę sobie i idę dalej. 8.25 ładne pstryknięcie i jest brat bliźniak poprzedniego- 56cm. Dwie główki dalej o 9.05 piękne walnięcie z opadu i sandacz 71cm ląduje na brzegu :) Później miałem jeszcze sporo brań, ale już znacznie delikatniejszych i trafił się tylko jeden krótki 47cm. Widać było, że z rana sandacze żerowały lepiej i brania były pewniejsze. Ale i tak było pięknie :)
ale te jesienne cieszą najbardziej ! ten jest z końca września z Odry i mniej więcej w tym momencie zaczynały się "paść" ;) niesamowite branie i pare dłuugich odjazdów a miał "tylko" 71 cm ;)
za te brania je tak kocham ;)
Byłem z kolegą kowalek87 w jednym sektorze, i na tym skończę bo kolega już wcześniej opisał przebieg zawodów.
raptowny56 ja zaczynałem łowić bolki na woblery J. Gusmana i miałem bardzo dobre wyniki, ale teraz to nie chce już innych woblerów niż swoje :). Michał piękny ten Twój grubas, dla takich boleni warto żyć :). Mariusz, a co do takich krów powyżej 5kg, to mi też się taka marzy. Ale nie jest łatwo o takiego potwora. Chodzę już 9 lat za bolkiem i jak na razie 4,20 to maks co udało się wyciągnąć.
Piękny grubas Michale - gratuluję:)
Piotrek, 4,20 kg, to i tak piękny okaz, mój największy, miał ok. 3 kg, tak myślę, bo nie ważyłem go, a złowiłem go w tym roku latem, miał 72 cm.
Mam kolegę, który ponad 15 lat łowi bolki na swoje woblery. Boleni złowił już całe mnóstwo, ponad 40 szt. powyżej 70cm, ale w zeszłym roku trafił życiówkę 85cm i był to pierwszy jego bolek powyżej 80. Ale np. w tym roku kolega z pracy, który nie wędkuje pojechał z kolegami "wędkarzami" na Odrę. W mocno wskazującym stanie wziął wędke rzucił raz i na jakąś gumę wyjął bolka ponad 80cm( widziałem fotkę). Tak więc trzeba mieć nadzieję, a może w końcu nadejdzie ten dzień :)
Moim zdaniem boleń powyżej 70 cm to już naprawdę kawał rybska, tak więc gratuluję :) 7 z przodu to już coś. Naprawdę trudno o taką rybę. A jeśli ktoś się na nie nastawia i łowi takiego kabana to szacun, bo historie jak ta wcześniej jakoś mnie nie ruszają.
Tak, jak mówisz, ten 72 cm, to już była piękna ryba, ten szeroki pysk, karczycho - coś pięknego...:)
A co do tej historii, to tak to czasami bywa, możesz chodzić za dużym boleniem 10 lat i nie złowić, a ktoś weźmie pierwszy raz w życiu kij do ręki, rzuci przed siebie i złowi taką torpedę...
Miałem podobną sytuację, ale z pstrągiem.Chodziłem z kolegą kilka dni i mieliśmy duży problem ze złowieniem wymiarowej sztuki, największy miał 33 cm, przyjechał do nas kolega, wziął od jednego z nas kijek, wykonał PIERWSZY rzut w życiu w pstrągowej rzece i... wyjął z wody 41 cm potoka...
Fajnie jest łowić okazy owszem, ale mnie cieszy każda wymiarowa rybka, bo jest wychodzona i wypracowana. Wolę złowić np. 2 bolki w Ścinawie czy okolicach niż 10 w okolicach zapory gdzie spłynęły wszystkie ryby z okolicy, bo znam takich ludzi, tylko że przyjdą zawody i niestey na zero bo to jest inne łapanie. Poza tym myślę, że w naszej okolicy( Ścinawa, Chobienia itp.) nie ma ryb, bo rozmawiałem z chłopakami z Gorzowa i jak nie złowi za dnia 10 szczupaków to mówi, że jest słabo... Komplet boleni, kleni czy szczupaków to jest kwestia 1 godziny... Wydaje mi sie, ze duża część ryb po prostu spłynęła.
Moim zdaniem nie jest to normalne, żeby chodzić za szczupłym czy sandaczem czasem nawet cały dzień i nie mieć nawet brania nie mówiąc już o wymiarowej sztuce, sam Mariusz widzisz jak jest... w zeszłym roku też szału nie było, ale każdy mój wypad za zębatym kończył się w większości przypadków wymiarową rybą, było też sporo krótkich, a jak się nic nie wyjęło to przynajmniej było kilka brań, spadów itp...
zazdroszcze w takim razie twoim znajomym kolego kowalek87 ;) tutaj w okolicach Brzegu naprawde jest ciezko o "porządna" rybe, szczupłego złowiłem w tym roku 1 ponad wymiar! no i dosłownie 3 mniejsze, sandacze tez nie chca brac. Moj wedkarski honor ratuja w tym roku bolenie (nie liczac wiosennych kleni gdzie naprawde polapalem ). Zlowilem dwie zyciowki , ten z wrzesnia i ten ktorego mam w miniaturce z maja . Mialem tez kilka kleni do 51 cm na wiosne. Teraz w dalszym ciagu szukam sandacza i jak do tej pory.. ZERO.
a no i dzieki koledzy za gratulacje ;) niedługo wybieram się do Ścinawy, więc moze do zobaczenia ;)
i nawiazując do tych historii o przypadkowych rybach przypadkowych wędkarzy. W zeszłym roku bylismy większą ekipą na rybach na nieduzym stawie. Cały dzień biczowania wody i siadały same szczupaki do 40 cm. "Lekko" podchmielony kumpel chcial sobie rzucic pare razy. Dostał teleskopową wędkę 3.6 m , zardzewiałą blaszkę niewiadomego pochodzenia i w PIERWSZYM (w zyciu tez ;p ) rzucie wyciągnął szczupaka którego mi do tej pory nie udało sie pobic ;) . To sie nazywa fart ;)
Zgadza się, wychodzona/wypracowana/wytropiona/itd., ryba, złowiona w okolicach, np. Ścinawy, cieszy o wiele bardziej, niż pod zaporą, sam wiem to po sobie...:)No ja takich wyników w zeszłym roku, jak Ty Piotrku, to nie miałem, ale nawet nie śmiem się równać z Tobą i z Twoim doświadczeniem, ale cieszy mnie, złowiony każdy wymiarowy sandacz:)
No to miejmy nadzieję, że do zobaczenia, Michale:)
W niedzielę, czyli w ten sam dzień co były zawody w Ścinawie, okręg wrocławski miał swoje zawody spinningowe w Brzegu Dolnym. Zdaję sobie sprawę z tego, że było tam dwa razy więcej ludzi, no i przede wszystkim znane nazwiska, ale patrząc na wyniki to jakaś masakra. Padło 374 ryby z czego 8 boleni, 5 jazi, 3 sandacze i reszta okonie. Zwycięzca złowił m.in. 36 okoni (zawody na żywej rybie). Pięknie ludzie połowili, ale nie wierzę, że w naszej okolicy ktokolwiek chociaż zbliżyłby się do takich wyników. Mimo, że było nas mniej, to jednak na zawody przyjeżdżają ludzie, którzy potrafią łowić.
Jeżdżę też na Ligę Środkowej Odry i oprócz boleni w całym cyklu innych ryb było jak na lekarstwo...a na tych zawodach średnio było 60-70 osób, które wiedzą o co chodzi.
Ale mam nadzieję, że jeszcze coś się ruszy :)
moje koło miało zawody w okolicach Brzegu Dolnego a dokładniej w miejscowości Pogalewo Małe/Wielkie. 1 miejsce - sandacz 55 cm i bodajże 5 okoni , 2 miejsce - 5 okoni , 3 miejsce - 3 okonie. To dużo ? Moim zdaniem słabizna. Tylko, że z tego co mnie słuchy doszły niżej Wrocław połapał ( w okolicach przeprawy promowej ).
To nie jest dużo, ale właśnie o te zawody mi chodziło o których słyszałeś. Jeśli chodzi o bolki czy sandacze to był to po prostu dość dobry wynik, ale patrząc na liczbę złowionych okoni to naprawdę można się zastanowić skąd tam ich tyle..
No to pięknie połowili:)Najważniejsze, że na żywej rybie:)
Macie jakiś link do tych zawodów, czy od znajomych wiecie o tym?:)
Wyniki tych zawodów są na stronie pzw wrocław, a dokładniej po prawej stronie jest zakładka "wyniki zawodów".
Dzisiaj kolejny 43cm.Cały czas czekam na przymrozki :D
Dzięki Piotrek, widzę że nawet epika AL była...:)
Adrian, Tobie udało się chociaż takiego złowić, ja wczoraj niestety nie złowiłem nic, ale trochę się tego spodziewałem, po tej nagłej zmianie pogody i skaczącym ciśnieniu.
Byłem z jednym z portalowych kolegów i jemu udało się złowić 20+ cm okonia i "krótkiego" szczupaka, ja natomiast, miałem jeden kontakt, ze szczupakiem, też "krótkim", ale przy brzegu sam się uwolnił...:)
Szkoda, że dzisiaj tak mocno wieje, bo bym chętnie skoczył zapolować na "białego" sandacza.
Wczoraj kolega był na Odrze i po drugiej stronie w klatce woda się gotowała, chyba ze 20 boleni tam było, a w jednej chwili po 10 ataków na raz.. Tylko raz udało mu się przerzucić na drugą stronę jakąś ciężką przynętą i od razu łup! Ledwo go do siebie przyciągnął, boleń miał 72cm. Później drugi kolega pojechał już na właściwą stronę i złowił jeszcze 2 ponad 60cm, ale już główkę wyżej i niżej. Mówił, że nigdy czegoś takiego nie widział, a mieszka całe życie nad Odrą, no i jest ode mnie dwa razy starszy :) A tak poza tym to jutro pierwszy wypad od tygodnia, bo się trochę rozchorowałem. Odra w Ciechanowie i ostatnie zawody LŚO.
Bolenie się szykują na tak zwane zimowisko i będą brały na byle co, czy to wobler, guma, blaszka, wahadłówka będą tłukły niemiłosiernie właśnie gdy znajdziemy taką miejscówkę.A ja dzisiaj kilka brań sandaczowych ale nic nie zaciąłem i na sam koniec uderzenie z opadu i niestety wolfram do 5 kg nie wytrzymał podczas holu.Nie mam pojęcia co miałem za rybę bo na wąsatego mi to nie wyglądało ale na pewno miałem kawał ryby :)
A ja jutro uderzam na ryby nad Odrę skoro świt,tzn 5 rano(po zmianie czasu oczywiście):D Moim celem będzie starorzecze Odry w Mechnicy w opolskim.W zeszłym tygodniu współpracowały okonie 25+ około 30 sztuk i nawet szczupaczek uderzył taki 62 cm,i dwa króciutkie,a na Odrze parę pobić jedno zacięcie ale spad około 3 metrów od ostrogi,wydaje mi się ,że to był sandaczyk i co najgorsze w życiu wędkarza to złamanie najszczęśliwszej wędki:(No cóż,co tu rozpaczać trzeba wziąć się w garść i do zobaczenia nad wodą
ehh , jak to się ta wędka połamała?
Po prostu,przy zarzucie nie zwróciłem uwagi zaczepiając o trzcinę,a nie łowiłem wędką dżerkową tylko wklejanką,szarpnąłem i trach,a było to dość mocne zarzucenie...tzn miało być mocne i dalekie:)
No i byłem dzisiaj,i poza śniegiem po kostki,to udało mi się skusić tylko jednego okonia,takiego ze 22 cm w pierwszym rzucie walnął,myślałem...no ładnie się zapowiada,ale pozostało tylko na myślach,bo późniejsze biczowanie wody nie przyniosło już ani puknięcia."Wiadro" przynęt przerzucone i nic,zupełnie nic.A byłem na dwóch starorzeczach i Odrze,jakby ryby zapadły w sen zimowy:)
Ja dzisiaj byłem na zawodach i niestety kaszana... Przez cały dzień miałem jedno branie na małe kopytko, myślałem że okoń, ale nagłe ruszył w bok i się wypiął. ładna rybka była no ale trudno. W sumie złowiono szczupaka, sandacza i 4 okonie. Na ponad 40 osób to straszna mizeria.. Wracając do domu pomyślałem, że warto było by się odkuć, więc ruszyłem jeszcze na główki, czasu było mało, bo za niecałą godzinę miało się ściemniać. Ale opłacało się.. ładne walnięcie z opadu i na brzegu wylądował tłusty sandacz 82 cm :) Miałem jeszcze jedno branie z podbicia, a właściwie to byłem pewien, że wjechałem w kamienie pod warkoczem, gdy nagle kołowrotek zaczął grać(hamulec ustawiony na maxa), kij prawie do wody i niestety zszedł...sum...i to całkiem spory.
82cm
Ja złapałem dzisiaj 3 bolenie ktore złapaly sie na miedziana obrotowke rozmiar 1 czyli raczej nie boleniowa. Do tego kilka okoni leszczyk za grzbiet i kilka kleni. Bolki mialy tak na oko po 30cm i chyba 2 sie zerwały woda coraz zimniejsza to biora na bele co.
No no,sandacz pierwsza klasa,gratuluję koledze.Na jakim odcinku Odry łowisz?
Dzisiaj kilka kilometrów poniżej Ścinawy trafił się ten łobuz :)
Może i biorą na byle co, ale właśnie takie po30 cm. Z tymi większymi to już nie jest tak kolorowo. No ale przynajmniej zabawę miałeś niezłą :)
Ja złapałem dzisiaj 3 bolenie ktore złapaly sie na miedziana obrotowke rozmiar 1 czyli raczej nie boleniowa. Do tego kilka okoni leszczyk za grzbiet i kilka kleni. Bolki mialy tak na oko po 30cm i chyba 2 sie zerwały woda coraz zimniejsza to biora na bele co.
Dzisiaj z jeden bolenik 55 cm, drugi ponad 60 wszedł mi w trawy pod nogami i się wypiął, ale był niestety zapięty za ""pióro"". Po prostu minął się z woblerem, bo widziałem całą akcje. Wyszedł kilka metrów za woblerem, wyprzedził go i zrobił nawrót, ale dobrze nie trafił. A poza boleniami rzucałem trochę za sandaczem, ale bez kontaktu.
55 cm.
Witam dzisiaj byłem na odrze w okolicach brzegu dolnego brań sporo po uporczywym obławianiu atomowych pstrykaczy ukazywały się smoki które pstrykiem kij z ręki wyrywały największy 40cm a reszta ok 30cm. Ale zabawa była nic większego nie chciało skubać. pozdrawiam:))))
Witam dzisiaj byłem na odrze w okolicach brzegu dolnego brań sporo po uporczywym obławianiu atomowych pstrykaczy ukazywały się smoki które pstrykiem kij z ręki wyrywały największy 40cm a reszta ok 30cm. Ale zabawa była nic większego nie chciało skubać. pozdrawiam:))))
co to za kijek? widze Dragon Millenium, ale jaki model?
Witam dzisiaj byłem na odrze w okolicach brzegu dolnego brań sporo po uporczywym obławianiu atomowych pstrykaczy ukazywały się smoki które pstrykiem kij z ręki wyrywały największy 40cm a reszta ok 30cm. Ale zabawa była nic większego nie chciało skubać. pozdrawiam:))))
co to za kijek? widze Dragon Millenium, ale jaki model?
Milenium power jig 2.7m 5-25g świetny kijek
Fajne rybki łowicie koledzy, a Twój sandacz Piotrku, to mistrzostwo świata - gratuluję!:)
U mnie na Odrze wysoka woda i roze dziwne rzeczy ida wraz z woda,ale mysle,ze na jutro wszystko bedzie ok :) pozdrawiam !
Fajne rybki łowicie koledzy, a Twój sandacz Piotrku, to mistrzostwo świata - gratuluję!:)
Dzięki Mariusz :) ale do mistrzostwa mu jeszcze trochę brakowało, dzień po mnie kolega trafił sandacza 1 metr( brakło mu 3mm)...masakra!!
Witam mam pytanko czy ktoś może wędkuje o tej porze nad Odrą w Opolu
czy coś bierze jeszcze może drapieżnik,mam zamiar się wybrać w sobotę
może ktoś był i może coś powiedzieć z góry dzięki,połamania życze:)
A ta odra to jakas maskara wczoraj bylem w krosnie odrzenskim i ZERO woda niska, dzisiaj na wielobłotach i woda poszla do gory potora metra. Bardzo zimna tak ze ryby poszly w dołki albo gdzie cieplej, trafilem dzisij Bolka jedynie.
Dzisiaj odra i jeden sandaczyk ok 45cm miałem też ładnego sandacza ale się wypioł po krótkim holu musiał być ładny jak dozrojke mi powyginał he pozdrawiam
W środę kolejny wyjazd, tym razem w późniejszych godzinach. Niestety znowu same przedszkole. 1 pstryk nie do zacięcia (w pierwszym rzucie), 1 spinka małego sandacza (najprawdopodobniej), 1 sandacz (ok. 40 cm), 1 szczupak (ok. 50 cm).
Na tym wyjeździe, miałem przyjemność, poznać Piotrka, naszego portalowego kolegę kowalek87.
Kolejny "pistolet".
W końcu udało się spotkać :) zapewne nie po raz ostatni. A ja może jutro się wybiorę, i tak jak ostatnio kij boleniowy i sandaczowy, no i może się coś uwiesi.. :)
No i byłem dziś na Odrze. Od rana pochmurno i deszczowo, ale i ciepło. Widząc te warunki postanowiłem chodzić tylko za sandaczem i opłaciło się :) O 7.10 pierwsze branie i na brzegu sandaczyk 57 cm. Jest dobrze myślę sobie i idę dalej. 8.25 ładne pstryknięcie i jest brat bliźniak poprzedniego- 56cm. Dwie główki dalej o 9.05 piękne walnięcie z opadu i sandacz 71cm ląduje na brzegu :) Później miałem jeszcze sporo brań, ale już znacznie delikatniejszych i trafił się tylko jeden krótki 47cm. Widać było, że z rana sandacze żerowały lepiej i brania były pewniejsze. Ale i tak było pięknie :)
57cm
56cm
71cm