Dzisiaj wieczorem zaliczyłem jeszcze chudego pięćdziesiątaka, a jutro odpuszczam całkiem, muszę trochę odpocząć po tym boleniowym maratonie. Ładnie się sezon zaczął mam już 16 bolków na koncie :)
Mi się marzy 80cm, a jak na razie mam największe 67 i 68cm, reszta mniejsze. Nad wodą byłem dwa razy dziennie, rano i wieczorem, wiec coś tam musiało się złowić. Zachodzę w głowę gdzie szukać tych największych ryb, bo miejsca w których łowię są ogólnie znane i mocno eksploatowane.
PIękne rybki Panowie ;-)Widzę nie opierdalasz się Seba :PMoże głębiej poszukaj tego wielkiego ? Ja największe bolasy miałem na gumy toczone podobnie do sandaczowego prowadzenia ... może to Ci w czymś pomoże ?
Tak łowię późną jesienią. Zeszłoroczny 78cm też mi wziął trochę głębiej. W lato nad rozsądkiem biorą górę emocje i najchętniej łowię te ostentacyjnie żerujące. Niestety są to zazwyczaj małe ryby. Chociaż ostatnio boleni prawie wcale nie widać. Muszę domyślać się gdzie stoją. :)
Gratuluję pięknych Boleni!!!!Krzysztof pięknie a kolega Sebastian przesadza!!!! Mam nadzieję że jutro na warcie w końcu zaliczę srebrną torpedę.... Dziś na "moim" jeziorku przy szczupakowych łowach taki wampir mi walną!!!!Jeszcze raz powtarzam WALNĄ, w czerwcu pewnie tylko będą pstrykały ;-)
Dokładnie, najważniejsze to dobre samopoczucie i optymizm reszta przyjdzie sama. U mnie przedwczoraj cały dzień ostro padało, woda trochę wyższa i trącona, dużo śmieci niesie trawy patyki i takie tam różne. Dlatego teraz pojadę z feederami.
Poranek był piękny a skończyło się jak zwykle, czyli w pośpiechu uciekłem znad wody przed deszczem. :) Witaj w klubie Krzysku :) Ja tez uciekałem z wody. Rano o 4 bylem na lodzi, zaczęło padać i wróciłem do domu. Podjechałem pod dom i przestało , to z powrotem . Siedziałem do 9 i znowu zaczęło padać. Ale wycholowalem 2 pistolety i okonia. Wogole mnóstwo brań i zaliczyłem 3 spinki.
Tak łowię późną jesienią. Zeszłoroczny 78cm też mi wziął trochę głębiej. W lato nad rozsądkiem biorą górę emocje i najchętniej łowię te ostentacyjnie żerujące. Niestety są to zazwyczaj małe ryby. Chociaż ostatnio boleni prawie wcale nie widać. Muszę domyślać się gdzie stoją. :)
U mnie wczoraj jedno pobicie w thrila i tyle . Przezbroiłem się w aucie i poszedłem na zaplanowanego Jaśka , no i jeden wyjechał ...Zdjęcie rozjaśniałem bo flesz nie mrygnął , a więcej nie chciałem męczyć gadziny bo juszył...
Wczoraj miałem pod nogami klenia rozmiarami z rekordowych lat ... po prostu szok , myślę tu o 70 dychach ... masakra , wywinął mi się przed podbierakiem .To nie był szczęśliwy wieczór , najpierw fartowa obrotówka którą zgubiłem , później Jaź który się wypiął pod nogami a na koniec prawie o zmroku ta klucha... ale to była ryba , dla takich widoków warto być nad wodą...
Warto Tomku dlatego że na tym polega zabawa. Przeciąganie linki z rybami, ja czy ona ? :) Gdybym wyjmował każdą rybę to byłoby nudne. Najważniejsze to traktować wędkarstwo jak zabawę a nie spinać się zbytnio. Wiadomo każdy chce złowić dużą rybę ale jak widzę nad wodą a czasem nawet nie widzę tylko słyszę furiata któremu akurat ryba się spięła to mi się na śmiech zbiera. Gdybym się denerwował każdą rybą która "poszła" to już dawno bym w zakładzie zamkniętym był. :)
Rano poszło mi kiepsko ale ponowie próbę po obiedzie jak tylko pogoda pozwoli.
Fajnie że połowiliście. U nas wczoraj wichura i zacinający deszcz. Efekt końcowy 6 pistoletów na trzech. Zresztą więcej taplaliśmy się w opadającej wodzie niż łowiliśmy.
Ja panowie po wczorajszych dwóch kaczych i jednym pasiaku , dziś uderzam od południa do wieczorka. Ciekawe co w wodzie siedzi ? Ostatnie podrygi w domku , kawka w termos i do wedki 😉
Warto Tomku dlatego że na tym polega zabawa. Przeciąganie linki z rybami, ja czy ona ? :) Gdybym wyjmował każdą rybę to byłoby nudne. Najważniejsze to traktować wędkarstwo jak zabawę a nie spinać się zbytnio. Wiadomo każdy chce złowić dużą rybę ale jak widzę nad wodą a czasem nawet nie widzę tylko słyszę furiata któremu akurat ryba się spięła to mi się na śmiech zbiera. Gdybym się denerwował każdą rybą która "poszła" to już dawno bym w zakładzie zamkniętym był. :)
Rano poszło mi kiepsko ale ponowie próbę po obiedzie jak tylko pogoda pozwoli.
Dziś na Jaziach i kleniach wieczorną porą przetestuję woblerki które nie dawno zrobiłem .MOże na nie coś puknie ...Dokładnie , ale wiesz co... odczekałem chwilunie i miałem jeszcze jedno wyjście do obrotówki więc myślę że sam tam nie stał ten lujas ;-)
Fajnie że połowiliście. U nas wczoraj wichura i zacinający deszcz. Efekt końcowy 6 pistoletów na trzech. Zresztą więcej taplaliśmy się w opadającej wodzie niż łowiliśmy.
Ha Ha , ładnie się wozicie :D ja tam wolę suchą nogą deptać po ziemi :P Ewentualnie mogę brodzić do cyców :D
Też wolę łowić z brzegu. Właściwie bolenie najłatwiej podejść na "chodzonego". Kumplowi zachciało się szczupaków ze starorzeczy to się zwodowaliśmy. Niestety jak chce się łowić i bolenie i szczupaki i okonie, trochę tu, trochę tam, to z reguły nic z tego nie wychodzi. Osobiście wolę nastawić się tylko na jeden gatunek. Zazwyczaj wyniki wtedy są dużo lepsze.
Tak to już jest. Gdy się skacze z łowiska na łowisko i z gatunku na inny gatunek to zazwyczaj kończy się na wielkim chaosie oraz zamieszaniu. Gdy chce się osiągnąć dobre wyniki to trzeba się skupić przynajmniej przez dwa/trzy tygodnie na jednym.
Właśnie taki teraz mam plan. W sumie to już zacząłem rano go realizować zostawiam bolenie i zmieniam cel.
Też wolę łowić z brzegu. Właściwie bolenie najłatwiej podejść na "chodzonego". Kumplowi zachciało się szczupaków ze starorzeczy to się zwodowaliśmy. Niestety jak chce się łowić i bolenie i szczupaki i okonie, trochę tu, trochę tam, to z reguły nic z tego nie wychodzi. Osobiście wolę nastawić się tylko na jeden gatunek. Zazwyczaj wyniki wtedy są dużo lepsze.
Ja staram się nawet Zedy łowić do pasa ;-) w sumie to nie mam aż tak obszernej wody i sięgam drugą stronę gumą bez problemu w razie co ...Teraz będę chodził na rzece głównie za jaziem i kleniem do połowy czerwca , chyba że sandacze będą dobrze i widocznie żerowały . Ale z obiekcji wiem że szukając ich badam co bierze z białorybu i wiem jaki sprzęt później użyć w ewentualności przyłowu dziada wąsatego , który gości na stołówce ...
Za tego dziada wąsatego próbuje zabrać się już od dwóch sezonów. Ciągle mi coś w tym przeszkadza, a to brzany świetnie biorą, a to muszę gdzieś wyjechać. Właściwie wszystkie wąsy złowiłem w przyłowie. :)
Za tego dziada wąsatego próbuje zabrać się już od dwóch sezonów. Ciągle mi coś w tym przeszkadza, a to brzany świetnie biorą, a to muszę gdzieś wyjechać. Właściwie wszystkie wąsy złowiłem w przyłowie. :)
Ja upatrzyłem kilka i brania były , ale mnie powiozły ;-)Co do przyłowów to owszem sandaczowe i później z powierzchni jak na klony chodziłem.U mnie brzan mało to skupiam się na zedach i bolkach w nocy ;-) w tym roku dojdą na salony znowu klonki i jaśki , jakoś mi spędzają sen z powiek ostatnio po widokach 60-70 cm ryb obu gatunków delikatnie zbierając brud z powierzchni ;-)
Ciężko je sięgnąć Seba ;-) hulają sobie po rzece jak chcą i tylko w odpowiednich godzinach podpływają w nie które miejsca . Największego klona miałem 67 cm , a większe miałem na kiju już nie raz , nie dwa ...Co do Jazi , jakoś im wybaczałem to bezkarne pływanie , ale w tym roku nie popuszczę ;-)
Ciężko je sięgnąć Seba ;-) hulają sobie po rzece jak chcą i tylko w odpowiednich godzinach podpływają w nie które miejsca . Największego klona miałem 67 cm , a większe miałem na kiju już nie raz , nie dwa ...Co do Jazi , jakoś im wybaczałem to bezkarne pływanie , ale w tym roku nie popuszczę ;-)
Tomek,takiego kabana wywaliłeś!?Miałem podobnego ale przetarł żyłę o kamienie.Jednego widziałem jak wyskoczył za owadem.To była klucha którą chciałbym zobaczyć na brzegu.Mój największy to tylko 60cm,ale mogę się pochwalić 3 sztukami w takim rozmiarze.Aha,na mojego wobka kolega trafił 62,5cm;)
Ciężko je sięgnąć Seba ;-) hulają sobie po rzece jak chcą i tylko w odpowiednich godzinach podpływają w nie które miejsca . Największego klona miałem 67 cm , a większe miałem na kiju już nie raz , nie dwa ...Co do Jazi , jakoś im wybaczałem to bezkarne pływanie , ale w tym roku nie popuszczę ;-)
Tomek,takiego kabana wywaliłeś!?Miałem podobnego ale przetarł żyłę o kamienie.Jednego widziałem jak wyskoczył za owadem.To była klucha którą chciałbym zobaczyć na brzegu.Mój największy to tylko 60cm,ale mogę się pochwalić 3 sztukami w takim rozmiarze.Aha,na mojego wobka kolega trafił 62,5cm;)
60-tki to też miałem Radku , dawniej więcej miałem cierpca do nich , po klęczkach na każdej główce pełzałem . Teraz zachciało mi się zabawy w Indian i znów ganiam klony i Jazie .Jazia największego to chyba wyholowałem 50 cm , choć bez miary ciężko powiedzieć jak rybe wypuszczasz .W tym roku spróbuję złowić kilka większych i sfotografować , bo dawniej to brak aparatu doskwierał lub zabrana ryba nie prezentowała się najlepiej . Zaś teraz jak wraca do wody wszystko i ma się dobry telefon inaczej już to wygląda ;-)
Dodam Radek że na tamten czas to był rekord polski ;-)10 lat wstecz sporo łowiłem takich 50-60 cm nie było wyjścia bez kontaktu z taką rybą . A później tylko zedy i zedy były i tak to się skończyło z klonkami ;-)
Gratuluję Wam zacięcia. Jakoś do jazi i kleni słabo się przykładam (tylko bolenie mi w głowie). Cały czas się zastanawiam czy nie połazi za nimi z muchą.
Gratuluję Wam zacięcia. Jakoś do jazi i kleni słabo się przykładam (tylko bolenie mi w głowie). Cały czas się zastanawiam czy nie połazi za nimi z muchą.
Na muchówce mógł by nieźle dać w kość w sumie ;-)Gdzieś widziałem artykuł o łowieniu bolasów na muchę z łodzi .W sumie to coś nowego , ale jak sandacze można tak łowić , to czemu by bolenie miały nie pękać ;-)
Dodam Radek że na tamten czas to był rekord polski ;-)10 lat wstecz sporo łowiłem takich 50-60 cm nie było wyjścia bez kontaktu z taką rybą . A później tylko zedy i zedy były i tak to się skończyło z klonkami ;-)
Tomku,teraz i u mnie jest ciężko z grubym kleniem,jak Kaczmarek wziął ten odcinek Wisły to klenie zmalały,teraz jak chrupnę 45cm to sukces,choć w zeszłym roku 53cm wyjąłem.sąsiad mi go namierzył,myślał że rapa.Zerował sobie przy kamyku,dwa rzuty wystarczyły by zakochał się w woblerku ;))) Kolega chrupnął prawie 70cm kluchę,zadzwonił do mnie bym rozpoznał byka bo taki był wielki że mylił z rapą,płetwy miał przyciemnione chyba od starości.Nikt go nie warzył ni nie mierzył.Ciekaw jestem czy jeszcze pływa.
Jeśli chodzi o bolenie to zdecydowanie zostanę przy spinningu. Muchą chciałem upolowac jakiegoś jazia albo klenia. Kiedyś łowiłem tak nad Wkrą z dobrymi efektami. Teraz czas na Wisełkę :)
Gratuluję Wam zacięcia. Jakoś do jazi i kleni słabo się przykładam (tylko bolenie mi w głowie). Cały czas się zastanawiam czy nie połazi za nimi z muchą.
Na klenie jeżdżę 30km bo centralna Wisełka jest biedna,a rapy przy kleniowych łowach też się wieszają,na muszkę też próbowałem,ale niestety same maluchy,gruby kleń lubi podjeść.największą przynętę którą chapnął kleń to 11cm Rapala orginal z druciakiem na szczupaka.Na smużaka grubasy rzadko biorą,ale nie odpuszczają owadom,kiedyś grubas 50+ do smużaka sie przykleił i odprowadził prawie pod same nogi,cwaniaczek ;)
A Sebastian wciąż wysyła mi dziwne maile :) ( zdjęcie tylko dla osób o świetnym wzroku) :P
Dziś brałem udział w zawodach spinningowych. Wróciłem o kiju, skubały okonki. Raz zaliczyłem potężne walnięcie, woda się zmieszała i tyle z moich ryb. Bratu spiął się piękny kaban na oko 70+, wziął na mała okoniową obrotówkę bez stalki. Ogółem wszystkie szczupaki złowione zostały na paprochy lub max 5cm twisterki bez stalki. I weź tu zrozum kaprysy szczupaka :)
Sebastian wciąż wysyła mi dziwne maile :) ( zdjęcie tylko dla osób o świetnym wzroku) :P
Dziś brałem udział w zawodach spinningowych. Wróciłem o kiju, skubały okonki. Raz zaliczyłem potężne walnięcie, woda się zmieszała i tyle z moich ryb. Bratu spiął się piękny kaban na oko 70+, wziął na mała okoniową obrotówkę bez stalki. Ogółem wszystkie szczupaki złowione zostały na paprochy lub max 5cm twisterki bez stalki. I weź tu zrozum kaprysy szczupaka :)
Jak by nie było takich przypadków to łowienie ryb nie miało by sensu,chciałem powiedzieć że grzyby bym zbierał,ale to też trudna sztuka,Tomek Krzyszczyk (Spinningowy mistrz świata) jestmistrzem w zbieraniu grzybów podziemnych,co nastręcza wiele trudności,ale Tomek na pstrągowych krzaczorach zęby zjadł. Pozdrawiam Krzyśku.
Dodam Radek że na tamten czas to był rekord polski ;-)10 lat wstecz sporo łowiłem takich 50-60 cm nie było wyjścia bez kontaktu z taką rybą . A później tylko zedy i zedy były i tak to się skończyło z klonkami ;-)
Tomku,teraz i u mnie jest ciężko z grubym kleniem,jak Kaczmarek wziął ten odcinek Wisły to klenie zmalały,teraz jak chrupnę 45cm to sukces,choć w zeszłym roku 53cm wyjąłem.sąsiad mi go namierzył,myślał że rapa.Zerował sobie przy kamyku,dwa rzuty wystarczyły by zakochał się w woblerku ;))) Kolega chrupnął prawie 70cm kluchę,zadzwonił do mnie bym rozpoznał byka bo taki był wielki że mylił z rapą,płetwy miał przyciemnione chyba od starości.Nikt go nie warzył ni nie mierzył.Ciekaw jestem czy jeszcze pływa.
45 cm to i tak ładny kleń już !;-) U nas na rzece trochę jeszcze jest takich , tylko przez maluchy ciężko się przebić moim zdaniem . Widzę czasem kabany jak zbierają to aż mam dreszczyk przyjemności ;-)Wypiję kawę i pojadę spróbować szczęścia w białorybieniu ;-)
Nawiązując do kleni to wiem że i u mnie można trafić 60 cm. Tylko jakoś do tej pory nie było mi dane. Muszę się przyłożyć i może ? Kto wie. jednak chyba jeszcze nie dziś bo ciemne chmury wiszą nad moją głową i zaczyna padać.
Jeśli chodzi o bolenie to zdecydowanie zostanę przy spinningu. Muchą chciałem upolowac jakiegoś jazia albo klenia. Kiedyś łowiłem tak nad Wkrą z dobrymi efektami. Teraz czas na Wisełkę :)
Ja latem wrócę do skórki chleba może i wtedy spróbuję dziabnąć tego ponad sześćdziesiąt ;-)
Nawiązując do kleni to wiem że i u mnie można trafić 60 cm. Tylko jakoś do tej pory nie było mi dane. Muszę się przyłożyć i może ? Kto wie. jednak chyba jeszcze nie dziś bo ciemne chmury wiszą nad moją głową i zaczyna padać.
U mnie też byle jaka pogoda ;-)Złowisz złowisz na bank Krzychu , jak masz takie Brzany to odłogiem klenie leżą i się nie dziwię ;-)
Właśnie dlatego Tomku teraz póki brzana ma okres ochronny trzeba mi odłożyć bolenie i zapolować na coś innego. Dwa ostatnie lata to maj/czerwiec głownie boleniom przeznaczyłem. Czas wrócić do lat młodości. Gruntówa i noc = grube ryby. :)
Nawiązując do kleni to wiem że i u mnie można trafić 60 cm. Tylko jakoś do tej pory nie było mi dane. Muszę się przyłożyć i może ? Kto wie. jednak chyba jeszcze nie dziś bo ciemne chmury wiszą nad moją głową i zaczyna padać.
U mnie też byle jaka pogoda ;-)Złowisz złowisz na bank Krzychu , jak masz takie Brzany to odłogiem klenie leżą i się nie dziwię ;-)
Hahaha.Masz rację,tam gdzie brzana tam i kleń,grubasy nigdy nie zajmują miejsc przed napływem,największe waliły za napływem.Krzysiu na pewno chrupniesz 60-tkę,jak nie w wodzie tona dancingu ;)))
Panowie nie narzekajcie . Ja wróciłem z 3,5 godzinnego machania z lodki i jedno branie . Na końcu zawisł mętny i zszedł przy samej lodzi. Widziałem drania. To jest ból. :((( Spłynąłem bo chmurki nadeszły , zaczęło wiać i deszczyk pada. Kilka lodzi było dziś i nikt nic nie wyją. Wiec nie ma co narzekać , kolejne dni będą lepsze. Mam nadzieje . Pozdrawiam wszystkich wędkujących.
Dzisiaj wieczorem zaliczyłem jeszcze chudego pięćdziesiątaka, a jutro odpuszczam całkiem, muszę trochę odpocząć po tym boleniowym maratonie. Ładnie się sezon zaczął mam już 16 bolków na koncie :)
16 to wynik który podniósł poprzeczkę dość wysoko o tej porze roku, a te ktore wystawiłeś warte uwagi. Tak i mnie by się mażyło?
Mi się marzy 80cm, a jak na razie mam największe 67 i 68cm, reszta mniejsze. Nad wodą byłem dwa razy dziennie, rano i wieczorem, wiec coś tam musiało się złowić. Zachodzę w głowę gdzie szukać tych największych ryb, bo miejsca w których łowię są ogólnie znane i mocno eksploatowane.
PIękne rybki Panowie ;-)Widzę nie opierdalasz się Seba :PMoże głębiej poszukaj tego wielkiego ? Ja największe bolasy miałem na gumy toczone podobnie do sandaczowego prowadzenia ... może to Ci w czymś pomoże ?
Tak łowię późną jesienią. Zeszłoroczny 78cm też mi wziął trochę głębiej. W lato nad rozsądkiem biorą górę emocje i najchętniej łowię te ostentacyjnie żerujące. Niestety są to zazwyczaj małe ryby. Chociaż ostatnio boleni prawie wcale nie widać. Muszę domyślać się gdzie stoją. :)
Gratuluję pięknych Boleni!!!!Krzysztof pięknie a kolega Sebastian przesadza!!!!
Mam nadzieję że jutro na warcie w końcu zaliczę srebrną torpedę....
Dziś na "moim" jeziorku przy szczupakowych łowach taki wampir mi walną!!!!Jeszcze raz powtarzam WALNĄ, w czerwcu pewnie tylko będą pstrykały ;-)
minę mam jak kot srający na pustyni..... zamiast się cieszyć z tego co jest ;-)
Dokładnie, najważniejsze to dobre samopoczucie i optymizm reszta przyjdzie sama. U mnie przedwczoraj cały dzień ostro padało, woda trochę wyższa i trącona, dużo śmieci niesie trawy patyki i takie tam różne. Dlatego teraz pojadę z feederami.
Poranek był piękny a skończyło się jak zwykle, czyli w pośpiechu uciekłem znad wody przed deszczem. :)
Poranek był piękny a skończyło się jak zwykle, czyli w pośpiechu uciekłem znad wody przed deszczem. :)
Witaj w klubie Krzysku :) Ja tez uciekałem z wody. Rano o 4 bylem na lodzi, zaczęło padać i wróciłem do domu. Podjechałem pod dom i przestało , to z powrotem . Siedziałem do 9 i znowu zaczęło padać. Ale wycholowalem 2 pistolety i okonia. Wogole mnóstwo brań i zaliczyłem 3 spinki.
Tak łowię późną jesienią. Zeszłoroczny 78cm też mi wziął trochę głębiej. W lato nad rozsądkiem biorą górę emocje i najchętniej łowię te ostentacyjnie żerujące. Niestety są to zazwyczaj małe ryby. Chociaż ostatnio boleni prawie wcale nie widać. Muszę domyślać się gdzie stoją. :)
U mnie wczoraj jedno pobicie w thrila i tyle . Przezbroiłem się w aucie i poszedłem na zaplanowanego Jaśka , no i jeden wyjechał ...Zdjęcie rozjaśniałem bo flesz nie mrygnął , a więcej nie chciałem męczyć gadziny bo juszył...
Poranek był piękny a skończyło się jak zwykle, czyli w pośpiechu uciekłem znad wody przed deszczem. :)
Ja dziś miałem kilka okonków i spadł mi klenik , pogoda pod psem ...
Tak jak Tomku piszesz pogoda nie rozpieszczała , ja dziś trafiłem dwa krótkie szczupaczki i takiego klonka na 42cm ;-)
Tak jak Tomku piszesz pogoda nie rozpieszczała , ja dziś trafiłem dwa krótkie szczupaczki i takiego klonka na 42cm ;-)
PIękna klucha , ja wypiję kawe i ruszam nad rzekę poszukać czegoś do złowienia ;-)
Tomku robię to samo, kawa i nad rzekę. :)
Tomku robię to samo, kawa i nad rzekę. :)
Wczoraj miałem pod nogami klenia rozmiarami z rekordowych lat ... po prostu szok , myślę tu o 70 dychach ... masakra , wywinął mi się przed podbierakiem .To nie był szczęśliwy wieczór , najpierw fartowa obrotówka którą zgubiłem , później Jaź który się wypiął pod nogami a na koniec prawie o zmroku ta klucha... ale to była ryba , dla takich widoków warto być nad wodą...
Warto Tomku dlatego że na tym polega zabawa. Przeciąganie linki z rybami, ja czy ona ? :) Gdybym wyjmował każdą rybę to byłoby nudne. Najważniejsze to traktować wędkarstwo jak zabawę a nie spinać się zbytnio. Wiadomo każdy chce złowić dużą rybę ale jak widzę nad wodą a czasem nawet nie widzę tylko słyszę furiata któremu akurat ryba się spięła to mi się na śmiech zbiera. Gdybym się denerwował każdą rybą która "poszła" to już dawno bym w zakładzie zamkniętym był. :)
Rano poszło mi kiepsko ale ponowie próbę po obiedzie jak tylko pogoda pozwoli.
Fajnie że połowiliście. U nas wczoraj wichura i zacinający deszcz. Efekt końcowy 6 pistoletów na trzech. Zresztą więcej taplaliśmy się w opadającej wodzie niż łowiliśmy.
Ja panowie po wczorajszych dwóch kaczych i jednym pasiaku , dziś uderzam od południa do wieczorka. Ciekawe co w wodzie siedzi ? Ostatnie podrygi w domku , kawka w termos i do wedki 😉
Krzyśku fajne te twoje fotki, uchwyciłeś ja skupioną w chwili nie pewności i niepokoju, piękna sylwetka.
Warto Tomku dlatego że na tym polega zabawa. Przeciąganie linki z rybami, ja czy ona ? :) Gdybym wyjmował każdą rybę to byłoby nudne. Najważniejsze to traktować wędkarstwo jak zabawę a nie spinać się zbytnio. Wiadomo każdy chce złowić dużą rybę ale jak widzę nad wodą a czasem nawet nie widzę tylko słyszę furiata któremu akurat ryba się spięła to mi się na śmiech zbiera. Gdybym się denerwował każdą rybą która "poszła" to już dawno bym w zakładzie zamkniętym był. :)
Rano poszło mi kiepsko ale ponowie próbę po obiedzie jak tylko pogoda pozwoli.
Dziś na Jaziach i kleniach wieczorną porą przetestuję woblerki które nie dawno zrobiłem .MOże na nie coś puknie ...Dokładnie , ale wiesz co... odczekałem chwilunie i miałem jeszcze jedno wyjście do obrotówki więc myślę że sam tam nie stał ten lujas ;-)
Fajnie że połowiliście. U nas wczoraj wichura i zacinający deszcz. Efekt końcowy 6 pistoletów na trzech. Zresztą więcej taplaliśmy się w opadającej wodzie niż łowiliśmy.
Ha Ha , ładnie się wozicie :D ja tam wolę suchą nogą deptać po ziemi :P Ewentualnie mogę brodzić do cyców :D
Też wolę łowić z brzegu. Właściwie bolenie najłatwiej podejść na "chodzonego". Kumplowi zachciało się szczupaków ze starorzeczy to się zwodowaliśmy. Niestety jak chce się łowić i bolenie i szczupaki i okonie, trochę tu, trochę tam, to z reguły nic z tego nie wychodzi. Osobiście wolę nastawić się tylko na jeden gatunek. Zazwyczaj wyniki wtedy są dużo lepsze.
Co innego jak ryba odchodzi od brzegów lub szuka się sandaczy. Wtedy pływanie jak najbardziej wskazane. :)
Tak to już jest. Gdy się skacze z łowiska na łowisko i z gatunku na inny gatunek to zazwyczaj kończy się na wielkim chaosie oraz zamieszaniu. Gdy chce się osiągnąć dobre wyniki to trzeba się skupić przynajmniej przez dwa/trzy tygodnie na jednym.
Właśnie taki teraz mam plan. W sumie to już zacząłem rano go realizować zostawiam bolenie i zmieniam cel.
Mnie od boleni mogą odciągnąć tylko i wyłącznie sandacze więc sobie jeszcze trochę "porapuję" :D
Też wolę łowić z brzegu. Właściwie bolenie najłatwiej podejść na "chodzonego". Kumplowi zachciało się szczupaków ze starorzeczy to się zwodowaliśmy. Niestety jak chce się łowić i bolenie i szczupaki i okonie, trochę tu, trochę tam, to z reguły nic z tego nie wychodzi. Osobiście wolę nastawić się tylko na jeden gatunek. Zazwyczaj wyniki wtedy są dużo lepsze.
Ja staram się nawet Zedy łowić do pasa ;-) w sumie to nie mam aż tak obszernej wody i sięgam drugą stronę gumą bez problemu w razie co ...Teraz będę chodził na rzece głównie za jaziem i kleniem do połowy czerwca , chyba że sandacze będą dobrze i widocznie żerowały . Ale z obiekcji wiem że szukając ich badam co bierze z białorybu i wiem jaki sprzęt później użyć w ewentualności przyłowu dziada wąsatego , który gości na stołówce ...
Za tego dziada wąsatego próbuje zabrać się już od dwóch sezonów. Ciągle mi coś w tym przeszkadza, a to brzany świetnie biorą, a to muszę gdzieś wyjechać. Właściwie wszystkie wąsy złowiłem w przyłowie. :)
Za tego dziada wąsatego próbuje zabrać się już od dwóch sezonów. Ciągle mi coś w tym przeszkadza, a to brzany świetnie biorą, a to muszę gdzieś wyjechać. Właściwie wszystkie wąsy złowiłem w przyłowie. :)
Ja upatrzyłem kilka i brania były , ale mnie powiozły ;-)Co do przyłowów to owszem sandaczowe i później z powierzchni jak na klony chodziłem.U mnie brzan mało to skupiam się na zedach i bolkach w nocy ;-) w tym roku dojdą na salony znowu klonki i jaśki , jakoś mi spędzają sen z powiek ostatnio po widokach 60-70 cm ryb obu gatunków delikatnie zbierając brud z powierzchni ;-)
60 - 70cm? niezłe kabany u Ciebie grasują! :)
60 - 70cm? niezłe kabany u Ciebie grasują! :)
Ciężko je sięgnąć Seba ;-) hulają sobie po rzece jak chcą i tylko w odpowiednich godzinach podpływają w nie które miejsca . Największego klona miałem 67 cm , a większe miałem na kiju już nie raz , nie dwa ...Co do Jazi , jakoś im wybaczałem to bezkarne pływanie , ale w tym roku nie popuszczę ;-)
Obawiam się tylko że łeb mi wiatr urwie jak wyjdę dziś nad wodę taka jest fantastyczna pogodynka ;-)Chyba że się poprawi co nie co na wieczór znów ...
60 - 70cm? niezłe kabany u Ciebie grasują! :)
Ciężko je sięgnąć Seba ;-) hulają sobie po rzece jak chcą i tylko w odpowiednich godzinach podpływają w nie które miejsca . Największego klona miałem 67 cm , a większe miałem na kiju już nie raz , nie dwa ...Co do Jazi , jakoś im wybaczałem to bezkarne pływanie , ale w tym roku nie popuszczę ;-)
Tomek,takiego kabana wywaliłeś!?Miałem podobnego ale przetarł żyłę o kamienie.Jednego widziałem jak wyskoczył za owadem.To była klucha którą chciałbym zobaczyć na brzegu.Mój największy to tylko 60cm,ale mogę się pochwalić 3 sztukami w takim rozmiarze.Aha,na mojego wobka kolega trafił 62,5cm;)
60 - 70cm? niezłe kabany u Ciebie grasują! :)
Ciężko je sięgnąć Seba ;-) hulają sobie po rzece jak chcą i tylko w odpowiednich godzinach podpływają w nie które miejsca . Największego klona miałem 67 cm , a większe miałem na kiju już nie raz , nie dwa ...Co do Jazi , jakoś im wybaczałem to bezkarne pływanie , ale w tym roku nie popuszczę ;-)
Tomek,takiego kabana wywaliłeś!?Miałem podobnego ale przetarł żyłę o kamienie.Jednego widziałem jak wyskoczył za owadem.To była klucha którą chciałbym zobaczyć na brzegu.Mój największy to tylko 60cm,ale mogę się pochwalić 3 sztukami w takim rozmiarze.Aha,na mojego wobka kolega trafił 62,5cm;)
60-tki to też miałem Radku , dawniej więcej miałem cierpca do nich , po klęczkach na każdej główce pełzałem . Teraz zachciało mi się zabawy w Indian i znów ganiam klony i Jazie .Jazia największego to chyba wyholowałem 50 cm , choć bez miary ciężko powiedzieć jak rybe wypuszczasz .W tym roku spróbuję złowić kilka większych i sfotografować , bo dawniej to brak aparatu doskwierał lub zabrana ryba nie prezentowała się najlepiej . Zaś teraz jak wraca do wody wszystko i ma się dobry telefon inaczej już to wygląda ;-)
Dodam Radek że na tamten czas to był rekord polski ;-)10 lat wstecz sporo łowiłem takich 50-60 cm nie było wyjścia bez kontaktu z taką rybą . A później tylko zedy i zedy były i tak to się skończyło z klonkami ;-)
Gratuluję Wam zacięcia. Jakoś do jazi i kleni słabo się przykładam (tylko bolenie mi w głowie). Cały czas się zastanawiam czy nie połazi za nimi z muchą.
Gratuluję Wam zacięcia. Jakoś do jazi i kleni słabo się przykładam (tylko bolenie mi w głowie). Cały czas się zastanawiam czy nie połazi za nimi z muchą.
Na muchówce mógł by nieźle dać w kość w sumie ;-)Gdzieś widziałem artykuł o łowieniu bolasów na muchę z łodzi .W sumie to coś nowego , ale jak sandacze można tak łowić , to czemu by bolenie miały nie pękać ;-)
Dodam Radek że na tamten czas to był rekord polski ;-)10 lat wstecz sporo łowiłem takich 50-60 cm nie było wyjścia bez kontaktu z taką rybą . A później tylko zedy i zedy były i tak to się skończyło z klonkami ;-)
Tomku,teraz i u mnie jest ciężko z grubym kleniem,jak Kaczmarek wziął ten odcinek Wisły to klenie zmalały,teraz jak chrupnę 45cm to sukces,choć w zeszłym roku 53cm wyjąłem.sąsiad mi go namierzył,myślał że rapa.Zerował sobie przy kamyku,dwa rzuty wystarczyły by zakochał się w woblerku ;))) Kolega chrupnął prawie 70cm kluchę,zadzwonił do mnie bym rozpoznał byka bo taki był wielki że mylił z rapą,płetwy miał przyciemnione chyba od starości.Nikt go nie warzył ni nie mierzył.Ciekaw jestem czy jeszcze pływa.
Jeśli chodzi o bolenie to zdecydowanie zostanę przy spinningu. Muchą chciałem upolowac jakiegoś jazia albo klenia. Kiedyś łowiłem tak nad Wkrą z dobrymi efektami. Teraz czas na Wisełkę :)
Gratuluję Wam zacięcia. Jakoś do jazi i kleni słabo się przykładam (tylko bolenie mi w głowie). Cały czas się zastanawiam czy nie połazi za nimi z muchą.
Na klenie jeżdżę 30km bo centralna Wisełka jest biedna,a rapy przy kleniowych łowach też się wieszają,na muszkę też próbowałem,ale niestety same maluchy,gruby kleń lubi podjeść.największą przynętę którą chapnął kleń to 11cm Rapala orginal z druciakiem na szczupaka.Na smużaka grubasy rzadko biorą,ale nie odpuszczają owadom,kiedyś grubas 50+ do smużaka sie przykleił i odprowadził prawie pod same nogi,cwaniaczek ;)
A Sebastian wciąż wysyła mi dziwne maile :) ( zdjęcie tylko dla osób o świetnym wzroku) :P
Dziś brałem udział w zawodach spinningowych. Wróciłem o kiju, skubały okonki. Raz zaliczyłem potężne walnięcie, woda się zmieszała i tyle z moich ryb. Bratu spiął się piękny kaban na oko 70+, wziął na mała okoniową obrotówkę bez stalki. Ogółem wszystkie szczupaki złowione zostały na paprochy lub max 5cm twisterki bez stalki. I weź tu zrozum kaprysy szczupaka :)
Sebastian wciąż wysyła mi dziwne maile :) ( zdjęcie tylko dla osób o świetnym wzroku) :P
Dziś brałem udział w zawodach spinningowych. Wróciłem o kiju, skubały okonki. Raz zaliczyłem potężne walnięcie, woda się zmieszała i tyle z moich ryb. Bratu spiął się piękny kaban na oko 70+, wziął na mała okoniową obrotówkę bez stalki. Ogółem wszystkie szczupaki złowione zostały na paprochy lub max 5cm twisterki bez stalki. I weź tu zrozum kaprysy szczupaka :)
Jak by nie było takich przypadków to łowienie ryb nie miało by sensu,chciałem powiedzieć że grzyby bym zbierał,ale to też trudna sztuka,Tomek Krzyszczyk (Spinningowy mistrz świata) jestmistrzem w zbieraniu grzybów podziemnych,co nastręcza wiele trudności,ale Tomek na pstrągowych krzaczorach zęby zjadł.
Pozdrawiam Krzyśku.
PS.Wędki się znalazły?
Dodam Radek że na tamten czas to był rekord polski ;-)10 lat wstecz sporo łowiłem takich 50-60 cm nie było wyjścia bez kontaktu z taką rybą . A później tylko zedy i zedy były i tak to się skończyło z klonkami ;-)
Tomku,teraz i u mnie jest ciężko z grubym kleniem,jak Kaczmarek wziął ten odcinek Wisły to klenie zmalały,teraz jak chrupnę 45cm to sukces,choć w zeszłym roku 53cm wyjąłem.sąsiad mi go namierzył,myślał że rapa.Zerował sobie przy kamyku,dwa rzuty wystarczyły by zakochał się w woblerku ;))) Kolega chrupnął prawie 70cm kluchę,zadzwonił do mnie bym rozpoznał byka bo taki był wielki że mylił z rapą,płetwy miał przyciemnione chyba od starości.Nikt go nie warzył ni nie mierzył.Ciekaw jestem czy jeszcze pływa.
45 cm to i tak ładny kleń już !;-)
U nas na rzece trochę jeszcze jest takich , tylko przez maluchy ciężko się przebić moim zdaniem . Widzę czasem kabany jak zbierają to aż mam dreszczyk przyjemności ;-)Wypiję kawę i pojadę spróbować szczęścia w białorybieniu ;-)
Nawiązując do kleni to wiem że i u mnie można trafić 60 cm. Tylko jakoś do tej pory nie było mi dane. Muszę się przyłożyć i może ? Kto wie. jednak chyba jeszcze nie dziś bo ciemne chmury wiszą nad moją głową i zaczyna padać.
Jeśli chodzi o bolenie to zdecydowanie zostanę przy spinningu. Muchą chciałem upolowac jakiegoś jazia albo klenia. Kiedyś łowiłem tak nad Wkrą z dobrymi efektami. Teraz czas na Wisełkę :)
Ja latem wrócę do skórki chleba może i wtedy spróbuję dziabnąć tego ponad sześćdziesiąt ;-)
Nawiązując do kleni to wiem że i u mnie można trafić 60 cm. Tylko jakoś do tej pory nie było mi dane. Muszę się przyłożyć i może ? Kto wie. jednak chyba jeszcze nie dziś bo ciemne chmury wiszą nad moją głową i zaczyna padać.
U mnie też byle jaka pogoda ;-)Złowisz złowisz na bank Krzychu , jak masz takie Brzany to odłogiem klenie leżą i się nie dziwię ;-)
Właśnie dlatego Tomku teraz póki brzana ma okres ochronny trzeba mi odłożyć bolenie i zapolować na coś innego. Dwa ostatnie lata to maj/czerwiec głownie boleniom przeznaczyłem. Czas wrócić do lat młodości. Gruntówa i noc = grube ryby. :)
Nawiązując do kleni to wiem że i u mnie można trafić 60 cm. Tylko jakoś do tej pory nie było mi dane. Muszę się przyłożyć i może ? Kto wie. jednak chyba jeszcze nie dziś bo ciemne chmury wiszą nad moją głową i zaczyna padać.
U mnie też byle jaka pogoda ;-)Złowisz złowisz na bank Krzychu , jak masz takie Brzany to odłogiem klenie leżą i się nie dziwię ;-)
Hahaha.Masz rację,tam gdzie brzana tam i kleń,grubasy nigdy nie zajmują miejsc przed napływem,największe waliły za napływem.Krzysiu na pewno chrupniesz 60-tkę,jak nie w wodzie tona dancingu ;)))
Panowie nie narzekajcie . Ja wróciłem z 3,5 godzinnego machania z lodki i jedno branie . Na końcu zawisł mętny i zszedł przy samej lodzi. Widziałem drania. To jest ból. :((( Spłynąłem bo chmurki nadeszły , zaczęło wiać i deszczyk pada. Kilka lodzi było dziś i nikt nic nie wyją. Wiec nie ma co narzekać , kolejne dni będą lepsze. Mam nadzieje . Pozdrawiam wszystkich wędkujących.