Życzę wszystkim którzy pragną i chcą rzucić ten nałóg aby
odnaleźli swoja szanse która gdzieś krąży i czeka na swoją chwilę:)
POWODZENIA...............
A ja po 47 dniach przy gorzole znów zaczałem , nie ma się czym chwalić.
Jak myślę czeka cię Bernardzie kolejna i może ostateczna próba choć i ja się nie zarzekam ... . "Wóz albo przewóz" co do zdrowia choć moja waga znacznie wzrosła a zgubić mi to trudno.
5 miesięcy bez fajki :-) Pomocny był desmoksan, ale najważniejsze, to chcieć rzucić i mieć motywację ku temu :-) Wiem co piszę gdyż dam sobie głowę uciąć, ze już w życiu nie zapalę a potrafiłem 2 paki dziennie zrobić.
5 miesięcy bez fajki :-) Pomocny był desmoksan, ale najważniejsze, to chcieć rzucić i mieć motywację ku temu :-) Wiem co piszę gdyż dam sobie głowę uciąć, ze już w życiu nie zapalę a potrafiłem 2 paki dziennie zrobić.
5 miesięcy bez fajki :-) Pomocny był desmoksan, ale najważniejsze, to chcieć rzucić i mieć motywację ku temu :-) Wiem co piszę gdyż dam sobie głowę uciąć, ze już w życiu nie zapalę a potrafiłem 2 paki dziennie zrobić.
5 miesięcy bez fajki :-) Pomocny był desmoksan, ale najważniejsze, to chcieć rzucić i mieć motywację ku temu :-) Wiem co piszę gdyż dam sobie głowę uciąć, ze już w życiu nie zapalę a potrafiłem 2 paki dziennie zrobić.
Dobra , dobra ! Nie mów chop ! :) :) :)
Jędrek jesteś człowiekiem małej wiary :p Spokojnie , jeszcze się najaramy :))))
W 90-tych latach na Trójce radiowej była audycja z okazji dnia bez alkoholu, i dzwonili nawruceni że jeden już nie pije 2 lata drugi 5 lat i dzwoni następny który mówi że przez ostatnie 9 lat nie był ani dnia bez alkoholu ale już skończył i ma przerwę, więc redaktorka pyta a ile już trwa ta przerwa, odpowiada już ponad godzinę kolega poszedł po bajórę i gdzieś się zawieruszył, ale dopuki nie wróci ma przerwę też.
Bernard Ja osobiście piłem 11 dni i to było picie a nie zabawa aczkolwiek z dnia na dzień człowiek pił coraz miej , po tych 11stu dniach trząsł mi się żołądek i na tym poprzestałem , teraz owszem wypije ale nie takie ilości jak kiedyś i nie przez tyle dni , no ale schodzimy z tematu , jakieś dwa lata temu wypiłem z sąsiadem litra wódy i nic mi nie było , to znaczy czułem ją w sobie , ale , ale piliśmy u niego w domu a on jak i żona nie palą , noto i ja postanowiłem nie palić , schodź proponował abym sobie śmiało zapalił ,u mnie nie to jest nie , poszedłem do siebie , co tu robić , kobitki niebyło a mówię sobie zapale , papierocha odpaliłem pierwszy dym i po chłopie , miałem taką pi..ę że ledwo usiadłem w fotelu . U mnie jest tak że jak siedzę w domu to nie palę , ale fajki muszą leżeć na wierzchu , na widoku , ale jak czasami nie mam to tak mnie nosi że bez kija nie podchodź . Czasami się zastanawiam dlaczego jeszcze palę , jedną duża paczkę spalam przez cztery dni
Nie ma się czym chwalić ? Pić 47 dni. To do księgi rekordów Guinessa trzeba zgłosić :))) Ne znasz się na piciu, 47 dni to pikuś.
Chętnie bym Cię obejrzał już w 7 dniu hehe... A tak na poważnie. Nie palę już 5 rok. Wcześniej podpalałem a później paliłem przez prawie 30 lat. Pomimo, że dochodziłem czasami do 3 paczek dziennie rzuciłem z dnia na dzień, bez żadnych chemicznych wspomagaczy, plasterków i innych badziewi. Trzeba tylko chcieć. Pierwsze dni były udręką ale z czasem wszystko się normowało. Nie unikałem palących ani miejsc gdzie sam zaciągałem się dymkiem przy browarku.
Palę od 21 roku życia , czyli 44 lata z przerwami małymi, ale nigdy nie przekroczyłem paczki (20) papierosów na dobę już 3 razy miałem przerwy w paleniu najdłuższa 11 miesięcy, no i teraz czwarta tylko 47 dni, palę teraz w granicach 12- 14 papierosów dziennie, ale mimo wszystko to też nałóg bez którego ciężko żyć. Zapaliłem pierwszego papierosa mając 14 lat i parę miesięcy jak poszedłem do Technikum gdzie na przerwach w kiblu paliło się jednego w 3-4 i pewnego dnia brakło wykładowcy i poszliśmy do ubikacji popalić i brakło zapałek więc w 3-kę wypaliliśmy ok paczkę w 40 min , wyszedłem blady i heftowałem już do wieczora, a następnego papierosa zapaliłem mając 21 lat. Takie to uroki z palenia mialem i wspominam je nieraz synom, którzy nie palą i pukają w czoło widząc mnie z papierosem
To i Ja się pochwalę ,że zacząłem się ograniczać na razie jestem na etapie Bernarda czyli 12-14 szt. dziennie . Będę się starał z dnia na dzień zmniejszać dawkę ,ale jak wyjdzie trudno mi teraz powiedzieć . Trzymam kciuki za tych co jarali jak smoki i teraz nie palą -Szacun Panowie !
Witam kolegów:) ja też postanowiłem rzucić nałóg! Dziś dzień 1 z pomocą desmoxanu;D dziś wypaliłem tylko 6 fajek, a normalnie to paczka dziennie nie starcza...jutro jeszcze mniej a od 3 lub 4 dnia zero!!! taką mam przynajmniej nadzieje:) Powodzenia wszystkim!!!!
Mi tez pomogl desmoxan nie pale od 15 czerwca 2014 ale nie zjadłem całej paczki tych tabletek po ok polowie odlozylem je bo doszlem do wniosku ze mi nie potrzebne pozdrawiam
Dobrze wiedzieć kolego:) ja może też tak zrobię bo kupiłem z kumplem na pół na próbę, bo sceptycznie podchodzę do takich wynalazków:) a zawsze lepiej umoczyć 4 dychy niż 8...
ogólnie to paliłem ok 2 paczki dziennie a na rybach nawet i 3 paczki jak zapalalem papierosa przed rozlozeniem wedek to gasiłem go jak skladalem caly majdan. Nie wiezylem w srodki typu desmoxan itp. Ale dalem rade i przyszlo mi to nawet latwo ale caly czas się pilnowałem . Jak w organizmie zbierze się odpowiednia dawka tego srodka to nawet nie pomyślisz o papierosie pozdrawiam i zycze sukcesow w rzucaniem palenia .
Hehe, trochę czytałem teraz w necie opinii o nim. Większość jest pozytywnych, ale zdarzają się też takie że nic nie daje itp. to zrozumiałe, większość siedzi w głowie a tabletki po prostu pomagają. Ale bardzo dużo ludzi pisze o dziwnych, bardzo realistycznych snach...głównie erotycznych:))) no jestem ciekaw....:P
tak samo jakos poszlo paliłem na tych tabletkach ok tygodnia paliłem bez ograniczen zadnych z mojej strony panietam ze pierwszego dnia spaliłem paczke i wziolem ok 2 razy więcej tych tabletek niż powinno się brac. Drugiego dnia zaczolem od papierosa ale juz tak nie wchodzil jak zwykle i poszlo mi ok pól paczki papierosów nie odczuwałem zadnej roznicy czy cos działa. Zaczelo się od 5-6 dzień takie ze spaliłem 2 fajki przez caly dzień . No i 7 dnia postanowiłem ze nie zapale i wytrzymalem i tak do dzisiaj trzymam się . Sam desmoksan na pewno nie jest lekiem na cale zlo miałem duże nastawienie na to ze rzuce i przygotowywałem się do dnia x ok miesiąc szybciej . Silna wola i chec rzucenia to moim zdaniem podstawa a desmoxan może tylko w tym troszkę pomoc . Choc powiem wam szczerze ze cos w tych tabletkach jest bo jak rzucałem bez niczego( jestem bardzo nerwowym człowiekiem)to najlepiej bym rozerwal wszystko do okola a tu spokuj luzik tak samo nie przytyłem ani kilograma choć zdarzalo się przytyć nawet 15 kg w 2 miesiące . Palilem ok 12 lat a rzucałem ok 15 razy teraz mi się udało i nawet nie probuje zapalić pozdrawiam .
Bez żadnych wspomagaczy jestem na etapie 10szt. dziennie i z każdym dniem zmniejszam . Nie wiem ,czy dam radę ,ale już jestem z siebie dumny :) Pozdrawiam i życzę silnej woli :)
Ja kiedyś rzucałem bo ćwiczyłem, dlatego mi zależało. Potem ćwiczyć skończyłem i po 1,5roku znowu jarałem;( od tego minęło już ok 7lat. Rok temu próbowałem ale g... z tego wyszło przez delegacje do niemiec, wiadomo browary, faje itp...teraz rzucam bo czuję się po prostu zajechany od tego jarania! Palę ok 25szt dziennie. Ale ogólnie palić lubię, szczególnie na rybkach;) no ale zdrowie jest najważniejsze! Wczoraj pierwszy dzień na desmoxanie 8 fajek, dziś drugi dzień 5 szt. jutro planuje 3szt i na 4dzień 1szt albo wcale...zobaczymy. Zazdroszczę tym co mają silną wolę i rzucili to ścierwo!!! A!!!!!! No i kasy na wędkarstwo będzie można więcej przeznaczyć:PPPP
Dla mnie minęło ponad półtora roku bez i choć na początku jeszcze dymek od palących znajomych na powietrzu mi "pachniał". Palenia w pomieszczeniach nie tolerowałem nawet jako palący ze względu na śmierdzące ubrania. Teraz "dymek" zaczyna mi śmierdzieć i chyba jestem na dobrej drodze.
Już miesiąc od ostatniej tabletki Desmoxan, działa jeśli chcemy żeby działała. W wakacje też rzuciłem, ale zacząłem popalać do piwa. Nie można wierzyć iż "jeden" nie zaszkodzi.
Już miesiąc od ostatniej tabletki Desmoxan, działa jeśli chcemy żeby działała. W wakacje też rzuciłem, ale zacząłem popalać do piwa. Nie można wierzyć iż "jeden" nie zaszkodzi.
Zaszkodzi nawet jedno pociągnięcie. Piwo też możesz odstawić na jakiś czas, dla słusznej sprawy.
Dokładnie jak już się ostatecznie chcę rzucić to ani macha! Ja dziś 3dzień na desmoxanie 2 fajki...Od jutra zero!!! Mam nadzieje że się uda:) jeśli tak to na przyszły sezon może będę szczęśliwym posiadaczem stelki a nie śmierdzącym i dostającym zadyszki palaczem:)))
I dobrze robisz kolego!:) wiem po sobie jedna fajka po 1,5roku nie palenia, jak już prawie zapomniałem co to ćmik...no i cały misterny plan w pi.du!!!:(
Powiem wam szczerze ze tez rzuciłem dla zdrowia bo tez było już ostro zajechane . Np nie wyobrazalem sobie porannej kawy przed praca bez papierosa bo tak zawsze było ich z 5 i więcej i kaszel taki ze ja pierdziele . Koledzy wiedzieli z kilometra ze już ide tak mnie dusilo oplute było wszystko podrodze. Teraz chce mi się smiac jak sobie to wspomnę ale wtedy smiechu nie było i w sumie jestem z siebie dumny bo to druga rzecz w zyciu po córce która mi się udala pozdrawiam i zdrowia zycze .
Masz prawo być z siebie dumny:) Marcin również życzę powodzenia! Ja dzisiaj do 3 piwek tylko jeden pet:) normalnie byłoby z 6:( Od jutra mam nadzieję że już się obejdę:P
I tu się chyba nie zgodzę bo z rana kilka kaszlnięć i "glut" w kolorze zielono brązowym jeszcze się pojawia. Chyba, że jestem chory na coś o czym jeszcze nie wiem a powinienem się zbadać, ale jak tu zaprzątać głowę zapracowanym lekarzom:)))
A ja w czwartek wieczorem zjarałem ostatniego peta:) Wczoraj ostra popijawa u kumpla, wszyscy jarali jak smoki! A ja w sumie nawet o tym nie myślałem. Dziś długo pospałem (dość tęgi kacor) i zapomniałem brać desmoxan...już wieczór, nie pale, nie biore tabletek ale jutro chyba znów zacznę brać. Jak na razie jestem w szoku! Normalnie to bez peta żyć nie mogłem. Chociaż to dopiero 2 dzień więc jeszcze nie ma czego tu świętować. No ale od czegoś trzeba zacząć;) A jak wam idzie panowie???
Siemka Panowie, trzymacie się ? :) Ja zszedłem już do 6 jest coraz gorzej ,ale nikt nie powiedział ,że będzie łatwo . Jak na razie jestem z siebie dumny ,bo z 40-tki zejść na sześć to dla mnie bardzo dużo . Dobra wystarczy tych zwierzeń :) Powodzenia :)
No to Marcinie ograniczyłeś palenie o ponad 80%! To bardzo dużo:) ciężko na pewno będzie...ale nikt przecież nie mówił że będzie łatwo:) Powodzenia w dalszej walce życzę;)
Niemalże pół roku bez dymka :-) Kiedyś oprócz słusznego zapasu fajek nad wodę zabierałem 2 zapalniczki i w razie czego zapałki...hihi jak sobie o tym pomyślę to mnie duma rozpiera :) Dzisiaj na 6 godzinnej sesji nawet nie pomyślałem o papierosie, za to w moim menu pojawiły się owoce jabłka, pomarańcze ;-) Chłopaki 3-mam kciuki aby i Wam się udało.
U mnie to samo w menu pojawily się owoce warzywa i jakies takie lżejsze jedzenie itp. Do tego już nie pale ok 9 miesięcy i zdarza mi się kaszel z rana chrypa caly dzien itp. Byłem u lekarza z tym to dostałem jakies pastylki do ssania do tego mi powiedział ze 12 lat palenia nie wyjdzie od tak z organizmu w jeden dzień i będzie to jeszcze długo trwalo .
I tu się chyba nie zgodzę bo z rana kilka kaszlnięć i "glut" w kolorze zielono brązowym jeszcze się pojawia. Chyba, że jestem chory na coś o czym jeszcze nie wiem a powinienem się zbadać, ale jak tu zaprzątać głowę zapracowanym lekarzom:))) Kaszel mi ustąpił po trzech godzinach i mam spokój już pięć lat, a miałem napady, przeważnie suchego kaszlu kilka razy dziennie.
Życzę wszystkim którzy pragną i chcą rzucić ten nałóg aby odnaleźli swoja szanse która gdzieś krąży i czeka na swoją chwilę:) POWODZENIA...............
A ja po 47 dniach przy gorzole znów zaczałem , nie ma się czym chwalić.
Jak myślę czeka cię Bernardzie kolejna i może ostateczna próba choć i ja się nie zarzekam ... . "Wóz albo przewóz" co do zdrowia choć moja waga znacznie wzrosła a zgubić mi to trudno.
5 miesięcy bez fajki :-) Pomocny był desmoksan, ale najważniejsze, to chcieć rzucić i mieć motywację ku temu :-) Wiem co piszę gdyż dam sobie głowę uciąć, ze już w życiu nie zapalę a potrafiłem 2 paki dziennie zrobić.
5 miesięcy bez fajki :-) Pomocny był desmoksan, ale najważniejsze, to chcieć rzucić i mieć motywację ku temu :-) Wiem co piszę gdyż dam sobie głowę uciąć, ze już w życiu nie zapalę a potrafiłem 2 paki dziennie zrobić.
Dobra , dobra ! Nie mów chop ! :) :) :)
Od 02.01.2002.....ani jednego.....a jak Kolega powyżej i dwie paczuszki pękały....:)
5 miesięcy bez fajki :-) Pomocny był desmoksan, ale najważniejsze, to chcieć rzucić i mieć motywację ku temu :-) Wiem co piszę gdyż dam sobie głowę uciąć, ze już w życiu nie zapalę a potrafiłem 2 paki dziennie zrobić.
Dobra , dobra ! Nie mów chop ! :) :) :)
Jędrek jesteś człowiekiem małej wiary :p
5 miesięcy bez fajki :-) Pomocny był desmoksan, ale najważniejsze, to chcieć rzucić i mieć motywację ku temu :-) Wiem co piszę gdyż dam sobie głowę uciąć, ze już w życiu nie zapalę a potrafiłem 2 paki dziennie zrobić.
Dobra , dobra ! Nie mów chop ! :) :) :)
Jędrek jesteś człowiekiem małej wiary :p
Spokojnie , jeszcze się najaramy :))))
No chyba, że nie masz na myśli fajek ;-):p
No chyba, że nie masz na myśli fajek ;-):p
heheh dokładnie ! Tytoniu to nieeee....
27.02.2015 dokładnie w dniu urodzin przestałem (rzuciłem nałóg). To dopiero parę dni, ale trzeba uparcie postanowić.
27.02.2015 dokładnie w dniu urodzin przestałem (rzuciłem nałóg). To dopiero parę dni, ale trzeba uparcie postanowić.
I pamiętaj, nie daj się skusić nawet na jednego macha.
27.02.2015 dokładnie w dniu urodzin przestałem (rzuciłem nałóg). To dopiero parę dni, ale trzeba uparcie postanowić.
I pamiętaj, nie daj się skusić nawet na jednego macha.
Dzięki, z tym akurat nie mam problemów.
A ja po 47 dniach przy gorzole znów zaczałem , nie ma się czym chwalić.
Nie ma się czym chwalić ? Pić 47 dni. To do księgi rekordów Guinessa trzeba zgłosić :)))
Nie ma się czym chwalić ? Pić 47 dni. To do księgi rekordów Guinessa trzeba zgłosić :)))
Ne znasz się na piciu, 47 dni to pikuś.
Nie ma się czym chwalić ? Pić 47 dni. To do księgi rekordów Guinessa trzeba zgłosić :)))
Ne znasz się na piciu, 47 dni to pikuś.
dobre , kurka , dobre
W 90-tych latach na Trójce radiowej była audycja z okazji dnia bez alkoholu, i dzwonili nawruceni że jeden już nie pije 2 lata drugi 5 lat i dzwoni następny który mówi że przez ostatnie 9 lat nie był ani dnia bez alkoholu ale już skończył i ma przerwę, więc redaktorka pyta a ile już trwa ta przerwa, odpowiada już ponad godzinę kolega poszedł po bajórę i gdzieś się zawieruszył, ale dopuki nie wróci ma przerwę też.
Bernard Ja osobiście piłem 11 dni i to było picie a nie zabawa aczkolwiek z dnia na dzień człowiek pił coraz miej , po tych 11stu dniach trząsł mi się żołądek i na tym poprzestałem , teraz owszem wypije ale nie takie ilości jak kiedyś i nie przez tyle dni , no ale schodzimy z tematu , jakieś dwa lata temu wypiłem z sąsiadem litra wódy i nic mi nie było , to znaczy czułem ją w sobie , ale , ale piliśmy u niego w domu a on jak i żona nie palą , noto i ja postanowiłem nie palić , schodź proponował abym sobie śmiało zapalił ,u mnie nie to jest nie , poszedłem do siebie , co tu robić , kobitki niebyło a mówię sobie zapale , papierocha odpaliłem pierwszy dym i po chłopie , miałem taką pi..ę że ledwo usiadłem w fotelu . U mnie jest tak że jak siedzę w domu to nie palę , ale fajki muszą leżeć na wierzchu , na widoku , ale jak czasami nie mam to tak mnie nosi że bez kija nie podchodź . Czasami się zastanawiam dlaczego jeszcze palę , jedną duża paczkę spalam przez cztery dni
Paczka na cztery dni, to jesteś na dobrej drodze. Jak się uprzesz to bez problemów przestaniesz.
Nie ma się czym chwalić ? Pić 47 dni. To do księgi rekordów Guinessa trzeba zgłosić :)))
Ne znasz się na piciu, 47 dni to pikuś.
Chętnie bym Cię obejrzał już w 7 dniu hehe... A tak na poważnie. Nie palę już 5 rok. Wcześniej podpalałem a później paliłem przez prawie 30 lat. Pomimo, że dochodziłem czasami do 3 paczek dziennie rzuciłem z dnia na dzień, bez żadnych chemicznych wspomagaczy, plasterków i innych badziewi. Trzeba tylko chcieć. Pierwsze dni były udręką ale z czasem wszystko się normowało. Nie unikałem palących ani miejsc gdzie sam zaciągałem się dymkiem przy browarku.
Palę od 21 roku życia , czyli 44 lata z przerwami małymi, ale nigdy nie przekroczyłem paczki (20) papierosów na dobę już 3 razy miałem przerwy w paleniu najdłuższa 11 miesięcy, no i teraz czwarta tylko 47 dni, palę teraz w granicach 12- 14 papierosów dziennie, ale mimo wszystko to też nałóg bez którego ciężko żyć. Zapaliłem pierwszego papierosa mając 14 lat i parę miesięcy jak poszedłem do Technikum gdzie na przerwach w kiblu paliło się jednego w 3-4 i pewnego dnia brakło wykładowcy i poszliśmy do ubikacji popalić i brakło zapałek więc w 3-kę wypaliliśmy ok paczkę w 40 min , wyszedłem blady i heftowałem już do wieczora, a następnego papierosa zapaliłem mając 21 lat. Takie to uroki z palenia mialem i wspominam je nieraz synom, którzy nie palą i pukają w czoło widząc mnie z papierosem
To i Ja się pochwalę ,że zacząłem się ograniczać na razie jestem na etapie Bernarda czyli 12-14 szt. dziennie . Będę się starał z dnia na dzień zmniejszać dawkę ,ale jak wyjdzie trudno mi teraz powiedzieć . Trzymam kciuki za tych co jarali jak smoki i teraz nie palą -Szacun Panowie !
Witam kolegów:) ja też postanowiłem rzucić nałóg! Dziś dzień 1 z pomocą desmoxanu;D dziś wypaliłem tylko 6 fajek, a normalnie to paczka dziennie nie starcza...jutro jeszcze mniej a od 3 lub 4 dnia zero!!! taką mam przynajmniej nadzieje:) Powodzenia wszystkim!!!!
Mi tez pomogl desmoxan nie pale od 15 czerwca 2014 ale nie zjadłem całej paczki tych tabletek po ok polowie odlozylem je bo doszlem do wniosku ze mi nie potrzebne pozdrawiam
Dobrze wiedzieć kolego:) ja może też tak zrobię bo kupiłem z kumplem na pół na próbę, bo sceptycznie podchodzę do takich wynalazków:) a zawsze lepiej umoczyć 4 dychy niż 8...
Paczka na cztery dni, to jesteś na dobrej drodze. Jak się uprzesz to bez problemów przestaniesz.
Tak , w domu nie palę , w pracy mało , ale na rybkach , to wiecie jak to jest na nockach , raz biorą , raz nie a wtedy fajanek
ogólnie to paliłem ok 2 paczki dziennie a na rybach nawet i 3 paczki jak zapalalem papierosa przed rozlozeniem wedek to gasiłem go jak skladalem caly majdan. Nie wiezylem w srodki typu desmoxan itp. Ale dalem rade i przyszlo mi to nawet latwo ale caly czas się pilnowałem . Jak w organizmie zbierze się odpowiednia dawka tego srodka to nawet nie pomyślisz o papierosie pozdrawiam i zycze sukcesow w rzucaniem palenia .
Hehe, trochę czytałem teraz w necie opinii o nim. Większość jest pozytywnych, ale zdarzają się też takie że nic nie daje itp. to zrozumiałe, większość siedzi w głowie a tabletki po prostu pomagają. Ale bardzo dużo ludzi pisze o dziwnych, bardzo realistycznych snach...głównie erotycznych:))) no jestem ciekaw....:P
A dlaczego przestałeś palić? no wiesz ludzie są tacy, jeden da a drugi nie da.
tak samo jakos poszlo paliłem na tych tabletkach ok tygodnia paliłem bez ograniczen zadnych z mojej strony panietam ze pierwszego dnia spaliłem paczke i wziolem ok 2 razy więcej tych tabletek niż powinno się brac. Drugiego dnia zaczolem od papierosa ale juz tak nie wchodzil jak zwykle i poszlo mi ok pól paczki papierosów nie odczuwałem zadnej roznicy czy cos działa. Zaczelo się od 5-6 dzień takie ze spaliłem 2 fajki przez caly dzień . No i 7 dnia postanowiłem ze nie zapale i wytrzymalem i tak do dzisiaj trzymam się . Sam desmoksan na pewno nie jest lekiem na cale zlo miałem duże nastawienie na to ze rzuce i przygotowywałem się do dnia x ok miesiąc szybciej . Silna wola i chec rzucenia to moim zdaniem podstawa a desmoxan może tylko w tym troszkę pomoc . Choc powiem wam szczerze ze cos w tych tabletkach jest bo jak rzucałem bez niczego( jestem bardzo nerwowym człowiekiem)to najlepiej bym rozerwal wszystko do okola a tu spokuj luzik tak samo nie przytyłem ani kilograma choć zdarzalo się przytyć nawet 15 kg w 2 miesiące . Palilem ok 12 lat a rzucałem ok 15 razy teraz mi się udało i nawet nie probuje zapalić pozdrawiam .
Bez żadnych wspomagaczy jestem na etapie 10szt. dziennie i z każdym dniem zmniejszam . Nie wiem ,czy dam radę ,ale już jestem z siebie dumny :) Pozdrawiam i życzę silnej woli :)
Ja kiedyś rzucałem bo ćwiczyłem, dlatego mi zależało. Potem ćwiczyć skończyłem i po 1,5roku znowu jarałem;( od tego minęło już ok 7lat. Rok temu próbowałem ale g... z tego wyszło przez delegacje do niemiec, wiadomo browary, faje itp...teraz rzucam bo czuję się po prostu zajechany od tego jarania! Palę ok 25szt dziennie. Ale ogólnie palić lubię, szczególnie na rybkach;) no ale zdrowie jest najważniejsze! Wczoraj pierwszy dzień na desmoxanie 8 fajek, dziś drugi dzień 5 szt. jutro planuje 3szt i na 4dzień 1szt albo wcale...zobaczymy. Zazdroszczę tym co mają silną wolę i rzucili to ścierwo!!! A!!!!!! No i kasy na wędkarstwo będzie można więcej przeznaczyć:PPPP
Dla mnie minęło ponad półtora roku bez i choć na początku jeszcze dymek od palących znajomych na powietrzu mi "pachniał". Palenia w pomieszczeniach nie tolerowałem nawet jako palący ze względu na śmierdzące ubrania. Teraz "dymek" zaczyna mi śmierdzieć i chyba jestem na dobrej drodze.
Już miesiąc od ostatniej tabletki Desmoxan, działa jeśli chcemy żeby działała. W wakacje też rzuciłem, ale zacząłem popalać do piwa. Nie można wierzyć iż "jeden" nie zaszkodzi.
Już miesiąc od ostatniej tabletki Desmoxan, działa jeśli chcemy żeby działała. W wakacje też rzuciłem, ale zacząłem popalać do piwa. Nie można wierzyć iż "jeden" nie zaszkodzi.
Zaszkodzi nawet jedno pociągnięcie. Piwo też możesz odstawić na jakiś czas, dla słusznej sprawy.
Dokładnie jak już się ostatecznie chcę rzucić to ani macha! Ja dziś 3dzień na desmoxanie 2 fajki...Od jutra zero!!! Mam nadzieje że się uda:) jeśli tak to na przyszły sezon może będę szczęśliwym posiadaczem stelki a nie śmierdzącym i dostającym zadyszki palaczem:)))
Ja niepale ok 9 miesięcy i tez nawet nie prubuje ani dyma nikt mnie nie na mowi do fajki.
I dobrze robisz kolego!:) wiem po sobie jedna fajka po 1,5roku nie palenia, jak już prawie zapomniałem co to ćmik...no i cały misterny plan w pi.du!!!:(
Dziś o jeden mniej ,czyli 9 jak tak dalej pójdzie to za 9dni będę niepalący :) Pozdrole Panowie :)
Powiem wam szczerze ze tez rzuciłem dla zdrowia bo tez było już ostro zajechane . Np nie wyobrazalem sobie porannej kawy przed praca bez papierosa bo tak zawsze było ich z 5 i więcej i kaszel taki ze ja pierdziele . Koledzy wiedzieli z kilometra ze już ide tak mnie dusilo oplute było wszystko podrodze. Teraz chce mi się smiac jak sobie to wspomnę ale wtedy smiechu nie było i w sumie jestem z siebie dumny bo to druga rzecz w zyciu po córce która mi się udala pozdrawiam i zdrowia zycze .
Masz prawo być z siebie dumny:) Marcin również życzę powodzenia! Ja dzisiaj do 3 piwek tylko jeden pet:) normalnie byłoby z 6:( Od jutra mam nadzieję że już się obejdę:P
Kaszel palacza ustępuje po kilku godzinach od ostatniego papierosa.
I tu się chyba nie zgodzę bo z rana kilka kaszlnięć i "glut" w kolorze zielono brązowym jeszcze się pojawia. Chyba, że jestem chory na coś o czym jeszcze nie wiem a powinienem się zbadać, ale jak tu zaprzątać głowę zapracowanym lekarzom:)))
A ja w czwartek wieczorem zjarałem ostatniego peta:) Wczoraj ostra popijawa u kumpla, wszyscy jarali jak smoki! A ja w sumie nawet o tym nie myślałem. Dziś długo pospałem (dość tęgi kacor) i zapomniałem brać desmoxan...już wieczór, nie pale, nie biore tabletek ale jutro chyba znów zacznę brać. Jak na razie jestem w szoku! Normalnie to bez peta żyć nie mogłem. Chociaż to dopiero 2 dzień więc jeszcze nie ma czego tu świętować. No ale od czegoś trzeba zacząć;) A jak wam idzie panowie???
Siemka Panowie, trzymacie się ? :) Ja zszedłem już do 6 jest coraz gorzej ,ale nikt nie powiedział ,że będzie łatwo . Jak na razie jestem z siebie dumny ,bo z 40-tki zejść na sześć to dla mnie bardzo dużo . Dobra wystarczy tych zwierzeń :) Powodzenia :)
No to Marcinie ograniczyłeś palenie o ponad 80%! To bardzo dużo:) ciężko na pewno będzie...ale nikt przecież nie mówił że będzie łatwo:) Powodzenia w dalszej walce życzę;)
Nie dziękuję Arku :) Również się trzymaj w tym naszym postanowieniu :)
Niemalże pół roku bez dymka :-)
Kiedyś oprócz słusznego zapasu fajek nad wodę zabierałem 2 zapalniczki i w razie czego zapałki...hihi jak sobie o tym pomyślę to mnie duma rozpiera :) Dzisiaj na 6 godzinnej sesji nawet nie pomyślałem o papierosie, za to w moim menu pojawiły się owoce jabłka, pomarańcze ;-) Chłopaki 3-mam kciuki aby i Wam się udało.
U mnie to samo w menu pojawily się owoce warzywa i jakies takie lżejsze jedzenie itp. Do tego już nie pale ok 9 miesięcy i zdarza mi się kaszel z rana chrypa caly dzien itp. Byłem u lekarza z tym to dostałem jakies pastylki do ssania do tego mi powiedział ze 12 lat palenia nie wyjdzie od tak z organizmu w jeden dzień i będzie to jeszcze długo trwalo .
I tu się chyba nie zgodzę bo z rana kilka kaszlnięć i "glut" w kolorze zielono brązowym jeszcze się pojawia. Chyba, że jestem chory na coś o czym jeszcze nie wiem a powinienem się zbadać, ale jak tu zaprzątać głowę zapracowanym lekarzom:)))
Kaszel mi ustąpił po trzech godzinach i mam spokój już pięć lat, a miałem napady, przeważnie suchego kaszlu kilka razy dziennie.
Marcin trzymam kciuki i pomyśl, że bez peta wybierzemy się razem latem na klenie :)